Max Eberl tego lata nie tylko buduje nowy Bayern Monachium, ale przede wszystkim musi zrobić miejsce w kadrze. Sprzedaże stały się kluczowym elementem dalszych ruchów transferowych.
Według doniesień „Abendzeitung Muenchen”, członek zarządu
Bayernu ds. sportu ma przed sobą jeszcze wiele pracy, a uporządkowanie
składu może okazać się znacznie trudniejsze, niż początkowo zakładano.
„Bawarczycy” chcą rozstać się z kilkoma zawodnikami, którzy
nie znajdują się już w planach Vincenta Kompany’ego, ale na razie brakuje
konkretnych ofert. Problem dotyczy między innymi Bryana Zaragozy, Sachy
Boeya oraz João Palhinhy – trzech piłkarzy, których Bayern jest gotowy
sprzedać po wcześniejszych wypożyczeniach.
Najbardziej realny kierunek pojawił się w przypadku
Palhinhy. Benfica Lizbona ma być zainteresowana Portugalczykiem i rozważa
ofertę w wysokości około 25 milionów euro, czyli mniej więcej połowę kwoty,
jaką Bayern zapłacił Fulham za pomocnika w 2024 roku. Dla monachijczyków
oznaczałoby to stratę finansową na tej inwestycji.
Jeszcze trudniejsze zadanie czeka Eberla przy Hirokim Itō
oraz Kimie Min-jae. Obaj zawodnicy znajdują się na liście potencjalnych
odejść, jednak ich wysokie wynagrodzenia oraz – w przypadku Japończyka –
problemy zdrowotne mogą odstraszać zainteresowane kluby.
Tymczasem Alphonso Davies chce pozostać w Bayernie i
walczyć o miejsce w składzie, mimo transferu Nathaniela Browna. Kanadyjczyk
nie zamierza oddawać pozycji bez walki.
Do tej pory Bayern sprzedał już Daniela Peretza,
Alexandra Nuebela, Jonathana Asp Jensena oraz Jonaha Kusi-Asare, a kolejnym
odejściem powinien być Noël Aséko Nkili, który ma trafić do Eintrachtu
Frankfurt. Klub zarobił już ponad 20 milionów euro, ale to dopiero
początek czystki kadrowej.
Dla Eberla najbliższe tygodnie będą kluczowe. Bayern chce
pozyskać kolejnych zawodników, ale zanim do tego dojdzie, dyrektor sportowy
musi najpierw znaleźć rozwiązania dla tych, którzy nie mają już przyszłości w
Monachium.
Komentarze