REKLAMA

Komentarze

42 wyników na stronie

Tusa, po pierwsze tak piszę, bo taka jest moja opinia. Po drugie, Klinsmann był pierwszym trenerem Niemców na MŚ 2006, a nie Euro 2008, gdzie trenował już sam Loew (swoją drogą zastanawiam się, jak zdobyłeś wejściówki do szatni i na treningi niemieckiej reprezentacji, skoro wiesz, który z nich za co odpowiadał). Po trzecie, kadra prowadzona przez Loewa gra zupełnie inną piłkę niż wówczas, gdy selekcjonerem był Klinsmann, odbieranie Juergenowi udziału w sukcesie Niemców na mundialu uważam za krzywdzące i niesprawiedliwe. Po czwarte, Ferguson prowadzi Manchester od 1986 roku, pierwsze Mistrzostwo Anglii zdobył w roku 1993 (po siedmiu latach!), pierwszy Puchar Anglii w 1990, a pierwszą Ligę Mistrzów w 1999. W latach 80. przez 4 pierwsze sezony swojej pracy nie osiągnął NIC. Warto dodać, że Manchester objął po epizodzie z... reprezentacją Szkocji, z którą na MŚ 1986 wywalczył zaledwie 1 punkt i odpadł w grupie. Nie twierdzę, że Klinsmann to trener klasy Fergusona, uważam jedynie, że każdy szkoleniowiec w normalnych warunkach potrzebuje czasu, aby coś w danej drużynie zbudować. Zastanawiasz się, jaką głupotę zrobiliby włodarze ManU, gdyby zwolnili Sir Alexa po paru miesiącach, a nawet 1, 2, 3 czy 4 nieudanych sezonach?

Nie za bardzo wiem, od czego zacząć. Przemyśleń mam sporo, ale cóż, klawiatura jest cierpliwa... Po pierwsze kwestia trenera. Ja osobiście coroczne zmiany na tym stanowisku uważam za absolutnie bezsensowne. Wystarczy spojrzeć na pracę Beniteza w Liverpoolu, Ancelottiego w Milanie, Wengera w Arsenalu, nie mówiąc już o Sir Alexie i „jego” ManU. Dobry szkoleniowiec potrzebuje czasu, co najmniej kilku lat, 2-3 okienek transferowych, aby skompletować zespół odpowiadający jego wizji i rozumiejący jego filozofię futbolu. Pamiętam chociażby pierwszy rok pracy pana Klinsmanna z reprezentacją Niemiec, który był wręcz tragiczny, momentami kompromitujący. Juergen kombinował, testował, zmieniał taktykę, formację. Przez prowadzoną przez niego kadrę przewinęło się mnóstwo zawodników. Pierwsze pozytywne rezultaty mogliśmy zaobserwować podczas Pucharu Konfederacji, kiedy to mankamentem pozostawała jeszcze obrona. Klinsmann wymienił jednak beznadziejnego Hutha na będącego w wysokiej formie Metzeldera i rok później na mundialu podziwialiśmy wspaniałą drużynę, która miała realne szanse na wygranie całego turnieju, zabrakło szczęścia. Sądzę, iż gdyby Juergen pozostał w Bayernie, otrzymał pieniądze na wybranych zawodników, to obecnie moglibyśmy cieszyć się z pierwszych pozytywnych wyników jego pracy w Monachium. Niestety, kryzys dopadł drużynę w najgorszym momencie sezonu, a słabe rezultaty i strach o awans do LM sprawiły, iż Klinsmann został zwolniony (za samo odpadnięcie z Barceloną nie można go winić, ewentualnie za styl, gdyż ówczesny skład Bayernu nie miał szans wyeliminować Katalończyków, choćby trenowali go Lippi, Hiddink i Mourinho we trzech). Analogiczna sytuacja jest teraz z van Gaalem- zespół jest w głębokim kryzysie. Można zwolnić Holendra, ale kto przyjdzie na jego miejsce? Trenerzy światowej klasy na ogół na początku listopada mają pracę. Nawet gdyby była to osoba o porównywalnym doświadczeniu i stopniu fachowości, to nie wierzę, że nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Bayern zacząłby grać jakoś znacznie lepiej. Tak zmieniać można w nieskończoność, wydawać co dwa lata po 70 milionów i dalej stać w miejscu. Same transfery również nie są rozwiązaniem. Można wydać prawie 300 mln i parę miesięcy później doznać największego upokorzenia w dziejach futbolu (porażka Realu 4:0 z trzecioligowcem, jakby ktoś nie wiedział). Wyda się wszystkie pieniądze, wymieni cały skład i tym samym wyczerpie możliwości, a gwarancji postępu nie ma. Uważam, że największym problem, a zarazem błędem Bayernu jest żądanie sukcesu „od zaraz”- zatrudnimy nowego trenera, nakupimy zawodników za 70 mln i mamy zacząć od jutra wygrywać. Moim zdaniem tak się po prostu nie da. To musi być proces. Proces budowy. Skrajną naiwnością jest dla mnie mówienie- bramkarz, prawy obrońca, rozgrywający i za rok Liga Mistrzów nasza! Drugim błędem jest zrzucanie całej winy na trenera i mówienie, że jak przyjdzie nowy (młodszy- starszy, bardziej doświadczony- z polotem, fanatyk taktyki- dający graczom swobodę, konserwatywny- rewolucjonista, poprawiający atak- obronę, wyższy- niższy, w kropki- w kratkę itd.) to będzie po kłopocie. Według mnie to wszystko musi potrwać i być może trzeba nawet zrobić jeden krok w tył, by następnie móc rozpocząć bieg do przodu. Potrzebny nam jest trener z wizją, którą będzie konsekwentnie realizował. Mógłby to być jak najbardziej Klinsmann, może być również van Gaal. Powinien najpierw dostać jeden sezon bez nadzwyczajnej presji wyniku, w którym dobrałby odpowiednią dla zespołu taktykę i powoli wpajał ją graczom. W międzyczasie przydałoby się zrobić zaplecze młodych, utalentowanych zawodników, którzy mogliby się ogrywać na wypożyczeniu w innych drużynach (takich Kroosów Bayern powinien mieć kilku, bo pojedynczy talent zawsze może okazać się niewypałem), a najlepsi z nich dostawać szansę w pierwszej drużynie. Następnie, podczas okienka transferowego, trener zdecydowałby, którzy piłkarze pasują do jego koncepcji, którzy muszą opuścić drużynę oraz na jakie pozycje i kogo należy ściągnąć. 40- 50 milionów wydane na życzenie szkoleniowca układającego skład na przyszły sezon jest w mojej opinii słuszniejsze od wydania 70 milionów na zakupy z sufitu (choćby 30 na Gomeza, o którym wcale van Gaal nie marzył). Kolejny sezon to zgranie, powrót młodych piłkarzy, zakup lub szkolenie następnych (ważne jest utrzymanie ciągłości), szlifowanie formy gwiazd oraz spokojny awans do Ligi Mistrzów (Bayern ma o niebo łatwiejsze zadanie niż jego rywale z Anglii czy Hiszpanii). Po tym sezonie dalsze przemyślane transfery zgodne z wizją szkoleniowca, uzupełnienie braków w zespole i dopiero można zabierać się do podboju Europy. Nie mam pojęcia, jak np. tacy zawodnicy jak Ozil czy Marin „umknęli” zainteresowaniu Bawarczyków, którzy potrafili za to „wypatrzyć” Sosę czy wcześniej Karimiego i dos Santosa. Po co było już w styczniu kontraktować Baumjohanna, skoro nowy trener na wstępie powiedział, że nie widzi go w swoim zespole? Niestety, popełnione zostały błędy, choć patrząc realnie jakoś strasznie owe „wynalazki” budżetu nie obciążyły, nie ma więc powodu, by wieszać psy na zarządzie. Jeszcze raz powtórzę- spokojna, długoterminowa praca, rozsądne transfery na życzenie trenera i nade wszystko wyszukiwanie oraz szkolenie/wypożyczanie młodych, utalentowanych zawodników, to w mojej opinii najlepsza droga do sukcesu. Pozdrawiam.

Daro, doskonale wiem jak on się nazywa. Cytowałem.

To ja przepraszam, już wiem, że już wiesz, za rzadko komentarze aktualizuję...

przem_borz, "ten co kończył poprzedni sezon" ma pracę, patrz tabela Bundesligi, miejsce 1.

Rozumiem... Cóż, masz do tego prawo...

Największe osłabienie to oczywiście brak Mullera i Ribery’ego. Robben również opuścił ostatnio wiele spotkań, nie wiadomo do końca w jakiej jest formie. Wierzę w zwycięstwo, choć patrząc na grę Bawarczyków w kilku poprzednich meczach raczej trudno być optymistą. Krzysiek, nie do końca rozumiem- „bez tych dwoch jedynych pilkarzy, ktorzy sa odpowiednimi osobami w tym klubie.”- to znaczy, że według Ciebie tylko Robben i Ribery z obecnego składu powinni grać w Bayernie, a reszta do wywalenia?

Rozumiem Cię doskonale, sam bardzo dobrze pamiętam najlepsze czasy Lizarazu w Bayernie. To prawda, wysoko zawiesił poprzeczkę, ja jednak mimo wszystko uważam, że Lahm jest wręcz wymarzonym następcą znakomitego Francuza. Piszesz o agresji i zawziętości „Lizy”, masz rację, tu Philipp mu ustępuje, ale to nie wynika raczej z jego braku umiejętności, a różnicy charakteru. Lahm jest spokojny, opanowany, ale swoją pracę na boisku wykonuje perfekcyjnie. Według mnie ma po prostu inny styl, sądzę, iż ten prezentowany przez Bixente po prostu bardziej Ci odpowiadał. Ja z nich dwóch opowiedziałbym się za Philippem, również nie dlatego, że uważam go za lepszego piłkarza, ale dlatego, iż mi z kolei jego sposób grania bardziej przypadł do gustu. Gdybym miał obecnie wskazać piłkarza, którego wymieniłbym na Lahma za jego pozycji, nie byłoby takiego na świecie.

Tu się z Tobą Kminas nie zgodzę. Lahm przez wielu ekspertów uważany jest za najlepszego lewego obrońcę świata, w zeszłym roku znalazł się w pierwszej jedenastce wg UEFA (jako jedyny piłkarz Bayernu poza Ribery’m). Jest też największą gwiazdą reprezentacji Niemiec, odnoszącej ostatnio duże sukcesy na wielkich turniejach. Gdyby tylko chciał, od dawna grałby w Barcelonie, której oferty dwukrotnie już odrzucał, o czym sam otwarcie mówił. Nawet jak cały Bayern gra katastrofalnie, na niego zawsze można liczyć- Philipp nie schodzi poniżej pewnego bardzo wysokiego poziomu. Ja osobiście pod względem przydatności dla drużyny stawiam go na pierwszym miejscu, na równi z Ribery’m.

Pan Hoeness nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał okazji do rzucenia małej złośliwości w stronę Schalke... A stadion trzeba spłacić jak najszybciej- te miliony bardzo się zatem przydadzą.

Na siedem sezonów rozegranych w Bayernie Demichelis zaliczył tylko jeden udany (za pana Hitzfelda dwa lata temu). Przez cały zeszły rok był natomiast istną kopalnią bramek dla naszych rywali. Mijał się z piłka, dawał ogrywać jak junior, niepewnie interweniował. Szczególnie w pamięci zapadły mi liczne rzuty karne, odgwizdywane za jego faule, przez które Bawarczycy stracili mnóstwo goli. Zdecydowana większość tych kompromitujących zagrań nie była winą tego, iż pan Klinsmann miał duże trudności w ustawieniem formacji defensywnej (choć część odpowiedzialności spoczywa również i na nim), były to po prostu karygodne błędy indywidualne, których naprawdę klasowy obrońca nie popełnia, a już na pewno nie w takiej ilości. Z kolei Badstuber świetnie spisywał się w drugiej drużynie, ciężko przepracował okres przygotowawczy, dostał szansę od trenera i ją wykorzystał. Nie widzę najmniejszego powodu, by miał on obecnie ustępować miejsce w składzie Demichelisowi. Poza tym, Holger to nasza przyszłość, a duża ilość minut gry, na jaką może aktualnie liczyć jest wręcz nieoceniona dla jego rozwoju jako piłkarza. Nie popełnia on wielu błędów, Bayern nie traci z jego winy bramek, a co ważniejsze coraz lepiej rozumie się z van Buytenem. „Wszystko robi dobrze, a degradacja nie byłaby dobrym rozwiązaniem”- w 100% zgadzam się z panem van Gaalem w tej kwestii.

Bayern chyba powinien zacząć występować w rugby szesnastoosobowym, bo wtedy byłoby kilka miejsc więcej w pierwszym składzie. Podolski zrzędził i wrócił do Koeln, Sosa właśnie uciekł do Argentyny, Altintop już patrzy w kierunku Turcji, Rensingowi „obiecano” a nie gra, Demichelisa „trener nie wspiera jak pozostałych graczy”, a rekordy bije Gomez, który jest „szybki i dynamiczny”, jest „gwarancją bramek” oraz „nie jest graczem na ławkę”. Czy oni wszyscy nie potrafią zrozumieć, że po prostu przegrywają walkę z konkurencją? Muller i Badstuber od początku sezonu wzięli się do roboty i swoją pracą oraz dobrymi (Thomas wręcz fantastycznymi) występami zasłużyli sobie na zaufanie van Gaala. Taki klub jak Bayern po prostu MUSI mieć silny nie tylko pierwszy skład, ale i ławkę rezerwowych. Nie wierzę, że Louis „uwziął się” na kogoś i z premedytacją sadza go na ławce, wybierając wszystkim na złość słabszego gracza. Może pan Hoeness powinien pomyśleć o grupowej psychoterapii, bo co innego być niezadowolonym i robić wszystko, by udowodnić trenerowi swoją wartość (dawać z siebie 100% na treningach i w sposób absolutny wykorzystywać każdą minutę spędzoną na boisku), a co innego udzielać cierpiętniczych wywiadów albo rezygnować z walki i odchodzić z klubu. Wiele osób pisało, że Ottl powinien opuścić Bayern. Faktycznie, nie jest to piłkarz wybitny, ale jako jeden w nielicznych godzi się na swą rolę w zespole i stara się maksymalnie angażować w grę, gdy tylko dostaje szansę. Oczywiście cudów nie ma, ale przynajmniej nie psuje atmosfery w drużynie swoim wiecznym narzekaniem.

Meczu nie oglądałem, jedynie skrót. Przede wszystkim wielkie brawa dla Mullera, który poza kilkoma słabszymi występami (np. z Bordeaux), konsekwentnie udowadnia, że danie mu szansy przez van Gaala było strzałem w dziesiątkę. Thomas jest dla mnie jak do tej pory zdecydowanie najlepszym zawodnikiem ofensywnym Bayernu w tym sezonie (stawiam go ponad Robbena i Ribery’ego głównie dlatego, że opuścili oni sporo spotkań). Drugim pozytywem jest postawa Miro Klose. Mam jak najlepsze zdanie o jego umiejętnościach, kiedy tylko jest w dobrej formie potrafi zarówno zdobywać gole, jak i asystować partnerom, cały czas stwarzając zagrożenie przed bramką przeciwnika, dlatego tak bardzo cieszę się z jego świetnego występu i mam nadzieję na kolejne. Jeśli chodzi o „spór o Gomeza”, to stanąłbym gdzieś pośrodku. W zeszłym sezonie w barwach VfB prezentował się fantastycznie, jest reprezentantem Niemiec i generalnie uważam go za wysokiej klasy napastnika. Nie zmienia to jednak faktu, że 30 milionów, jakie Bayern zapłacił za jego sprowadzenie, było grubą przesadą, zwłaszcza, że jak na razie nie spisuje się na miarę oczekiwań (i swoich możliwości). Konkurencja w ataku jest duża, ale to bardzo dobrze. Z niecierpliwością czekam na powrót Francka i stopniową poprawę gry Bawarczyków. Pierwszy krok ku temu został właśnie postawiony.

Widzę, że mam ciężkiego rozmówcę... Słowo „gwiazdor” użyte było w nieco innym znaczeniu, ale mniejsza o to i tak Ci tego nie mam zamiaru tłumaczyć. Moja wypowiedź o Altintopie nie świadczy o tym, iż uważam go za wielkiego piłkarza, bo tak nie jest, tylko informuje, że NA PAPIERZE to dobry zawodnik, ponieważ miał jakieś tam sukcesy indywidualne. Cały mój komentarz miał na celu uzmysłowienie, że obecnie piłkarze Bayernu grają o trzy klasy gorzej niż wówczas, gdy byli w swojej optymalnej formie (np. Schweinsteiger, kiedy przebijał się do składu Bawarczyków lub na MŚ, Gomez, gdy pakował cztery gole Wolfsburgowi albo wreszcie Altintop, który notował znakomite występy na zeszłorocznym Euro, tak można po kolei pisać o całym składzie). Prościej już tego wyjaśnić nie umiem. Aha, Turcja przegrała z Niemcami 2:3, a nie 1:3, jak powołujesz się na jakieś fakty, to niech one będą przynajmniej prawdziwe.

Miara...
Po pierwsze, kompletnie nie zrozumiałeś, o co chodziło w moim komentarzu. Po drugie, nie porównuję KLASY Bayernu do Barcelony albo Miro do Lionela, tylko twierdzę, że czy nazywasz się Messi, czy Klose, czy Rasiak, czy Iksiński, nie wystarczy wyjść na boisko, a mecz wygra się sam. Po trzecie, czy odróżniasz sformułowanie „nie ma patentu na optymalną formę” od stwierdzenia „nie jest w formie”? Po czwarte, Altintop był wybrany do pierwszej jedenastki Euro 2008 i jednym z najlepszych piłkarzy reprezentacji Turcji, która była rewelacją turnieju, co nijak ma się do jego obecnej dyspozycji. Po piąte, NIGDZIE nie napisałem, że Altintop jest równie dobry jak van der Vaart, cytuję (samego siebie): „Co z tego, że kupimy van der Vaarta czy Rafinhnie, oni też nie mają patentu na optymalną formę i jak dostosują się do reszty zespołu to w niczym nie będą lepsi od obecnych graczy (CHOĆ UMIEJĘTNOŚCI PIŁKARSKIE BEZSPRZECZNIE MAJĄ WIĘKSZE)”. PS. Lahm- kiedy Robben w zeszłym sezonie był zdrowy, grał w Realu pierwsze skrzypce.

Wołanie o transfery pojawia się zawsze, po każdym meczu, nieważne, czy porażce czy zwycięstwie, bo przecież nigdy nie ma tak, żeby wszyscy zagrali koncertowo i nie było choćby jednego piłkarza do wymiany. Słaby skład? Na papierze wręcz przeciwnie, ale podkreślam, tylko NA PAPIERZE. Analizując aktualną kadrę pozostaje się złapać za głowę i zastanawiać, jak mając takich zawodników można grać tak tragicznie żenująco. Wszak w Bayernie mamy bodaj najlepsze skrzydła świata- duet Robben- Ribery, Lahma- według niektórych światowy numer 1 na pozycji bocznego obrońcy, Toniego- mistrza świata, niedawnego króla strzelców Serie A, później Bundesligi, Klose- etatowego reprezentanta Niemiec, najskuteczniejszego strzelca ostatnich MŚ, Gomeza- kolejnego reprezentanta Niemiec, jedną z największych gwiazd Bundesligi ostatnich lat, Tymoszczuka- w okresie gry w Zenicie uważanego za czołowego DM w Europie, Demichelisa- podstawowego obrońcę reprezentacji Argentyny, Altintopa- najlepszego piłkarza rewelacyjnej na ubiegłorocznych Mistrzostwach Europy Turcji, Schweinsteigera- od wielu lat lidera niemieckiej kadry narodowej, jednego z głównych autorów ich ostatnich sukcesów na wielkich turniejach międzynarodowych. Do tego dochodzą grywający w reprezentacji Holandii van Bommel i Braafheid, podpora reprezentacji Belgii van Buyten, podstawowi gracze kadry chorwackiej Olic i Pranjic oraz uważani do niedawna w swoich ojczyznach za megatalenty Sosa i Breno, a całość uzupełniają zdolni reprezentanci niemieckiej młodzieżówki. Mogłoby się wydawać, że przy takim składzie Bayern powinien zmiażdżyć Mainz, Koeln czy Freiburg po 6:0, a taki klubik jak Bordeaux spokojnie ograć różnicą dwóch bramek. I nie uważam, że brakiem Robbena i Ribery’ego można wszystko wytłumaczyć- wszak kiedy byli zdrowi zespół również męczył się niemiłosiernie, a gole strzelali głównie Muller albo van Buyten. Ja osobiście uważam, że poszczególni zawodnicy Bayernu są po prostu obecnie w tak żałosnej formie, że grają na 15, może 20 procent swoich optymalnych możliwości. A niestety, można się nazywać Schweinsteiger, Gomez, Ribery czy nawet Maradona, a i tak nie wystarczy wyjść na boisko i liczyć, że mecz wygra się sam, bo „przecież jestem wielkim piłkarzem”. Jak pokazuje ostatnia kolejka LM, takie drużyny jak Real, Liverpool czy Barcelona mogą być obładowane gwiazdami, ale jeśli wyjdą na mecz i najzwyczajniej w świecie zagrają źle, to przegrają jak każdy inny. Piłka nie będzie sama wpadać do bramki, tylko dlatego, że kopnął ją taki gwiazdor jak Messi, Klose czy Cristiano Ronaldo. Praca, trening, szlifowanie formy, dawanie z siebie 100% na boisku- bez tego można zapomnieć o zwycięstwach i żadne transfery tu nie pomogą. Spójrzcie na Ronaldinho- gość był dwie klasy przed światową czołówką, robił rzeczy niesamowite, niektórzy już zaczęli porównywać go do Pelego, a tu wystarczył słabszy okres, brak treningu, za dużo imprez, konflikt w drużynie i z piłkarza absolutnie fenomenalnego stał się po prostu niezłym pomocnikiem. Kosmici wyssali mu talent? Nie- przestał pracować. Co z tego, że kupimy van der Vaarta czy Rafinhnie, oni też nie mają patentu na optymalną formę i jak dostosują się do reszty zespołu to w niczym nie będą lepsi od obecnych graczy (choć umiejętności piłkarskie bezsprzecznie mają większe). Pamiętam okresy takie jak początek sezonu 2007/08 za kadencji Hitzfelda, drugą połowę rundy jesiennej oraz pojedyncze mecze na wiosnę, kiedy trenerem był Klinsmann- wówczas już zaczęło się wydawać, że drużyna łapie odpowiedni rytm i nagle nastawał wszechogarniający kryzys, z którego wyjść już się nie udało. W obecnym sezonie było podobnie- najpierw słabo, ale po zwycięstwach z Wolfsburgiem i Borussią można było mieć nadzieję, że Bayern wreszcie będzie grać na miarę oczekiwań. Stan ten niestety nie trwał jednak długo- kolejne fatalne występy i żenująca forma piłkarzy rozwiały wątpliwości. Jestem cierpliwy i czekam na czasy, w których Bawarczycy zaczną w końcu grać na wysokim poziomie, bo przecież nie są to beztalencia, tylko klasowi zawodnicy. Bez tego ani rusz- nie pomoże najlepszy trener, najdroższe transfery i najdłuższe komentarze pod newsami... Pozdrawiam

To w polskiej lidze zwalnia się trenera w połowie października. Zgadzam się z tym, iż jest zdecydowanie gorzej niż za Klinsmanna. Jedyny plus to poprawa gry obronnej, ale rok temu, kiedy szkoleniowcem Bayernu był Juergen mieliśmy serię zwycięstw w Bundeslidze, która przesunęła nas z bodaj 13. miejsca na pozycję współlidera a w LM zmiażdżyliśmy grupę przy zaledwie dwóch remisach na koncie. Sądzę jednak, iż drużyna przechodzi po prostu kryzys, dokładnie taki jak pod wodzą Klinsmanna pod koniec ubiegłego sezonu (wówczas, podobnie jak obecnie, Bawarczyków nękały kontuzje podstawowych zawodników). I tak jak wtedy byłem przeciw zwalnianiu Juergena, tak teraz jestem przeciw zwolnieniu van Gaala. Jestem zwolennikiem tezy, iż trener potrzebuje co najmniej całego sezonu, nieraz dwóch, aby przestawić zespół na swój system, uzupełnić go kadrowo i dopiero myśleć o sukcesach. Klinsmann niestety nie dostał szansy, mam nadzieję, że z Louisem będzie inaczej, bo po pierwsze, kto miałby za niego przyjść, a po drugie, czy to zmieniłoby cokolwiek na lepsze? Żadna tragedia się nie stała, wciąż mamy szansę na awans, a poza tym spójrzcie jak radzą sobie inni faworyci: Atletico kompromituje się w Londynie, Real przegrywa u siebie ze słabiutkim ostatnio Milanem, Barca nie radzi sobie z Rubinem Kazań na własnym boisku (meczu nie wiedziałem, ale podobno Murawski całkowicie wyłączył z gry Xavi’ego i Iniestę). Zapomniałbym o Liverpoolu, który również jest obecnie w kryzysie. Czy to znaczy, że wszędzie powinny polecieć głowy? Osobiście nadal czekam na poprawę gry Monachijczyków, bo jest to co najmniej zastanawiające, że przez pół rundy jesiennej całą naszą grę ofensywną ciągną dwudziestoletni wychowanek (Muller) i środkowy obrońca (van Buyten), oczywiście wraz z Ribery’m i Robbenem, ale oni jak na razie mnóstwo meczów opuszczają. Toni, Klose, Gomez- takie nazwiska w ataku, a jakoś nic z tego nie wynika (i niech mi nikt nie pisze, że „są uzależnieni od podań pomocników”, bo braku skuteczności tym tekstem wytłumaczyć nie można). O Pranjiciu i Braafheidzie napisane zostało już chyba wszystko, mam nadzieję, że ci dwaj już rozglądają się za nowymi pracodawcami. Pozostaję jednak cierpliwy. W piłce wszystko jest możliwe, niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, iż zespół, który notował fatalny początek sezonu stopniowo rozkręcał się, by w dalszej fazie rozgrywek wygrywać mecz za meczem. Mam nadzieję, że z Bayernem będzie podobnie.

No właśnie od początku sezonu sam zadaję sobie to pytanie: co ten facet robi w Bayernie?! Jego dotychczasowa gra pozostawia lekko mówiąc sporo do życzenia, w zasadzie nie widzę większej różnicy pomiędzy jego postawą, a zeszłorocznymi „popisami” Lella. Braafheid niezmiennie pozostaje dla mnie zachcianką van Gaala, którą trudno racjonalnie wytłumaczyć (ewentualnie ceną, ale miałoby to sens gdyby był uzupełnieniem rezerwy, a nie graczem wyjściowej jedenastki). Liczę, że w przerwie zimowej, najpóźniej latem, Bayern zasili zawodnik z o wiele wyższej półki, nazwisk padało kilka, nie będę ich ponownie wypisywał. Z drugiej strony zrzucanie na bocznego obrońcę odpowiedzialności za, co tu dużo mówić, słabą grę zespołu, tak wręcz absurd, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż formacja defensywna ostatnio zawodzi najmniej ze wszystkich. „Być może jeszcze eksploduje”- dziwne podsumowanie, zresztą mało prawdopodobne.

Bardzo ciężko będzie wygrać ten mecz bez Robbena i Ribery’ego, ale w tym sezonie o naszej sile ofensywnej stanowi jednak jak na razie głównie Thomas Muller. Wydaje mi się, iż gdyby policzyć, który piłkarz przy ilu bramkach w dotychczas rozegranych meczach miał swój udział, to nasz młody wychowanek najprawdopodobniej miałby ich na koncie więcej niż Arjen i Franck razem wzięci (oczywiście jest to w dużej mierze spowodowane tym, że zarówno Holender, jak i Francuz spędzili jak dotychczas znacznie mniej czasu na boisku od Thomasa). Wprawdzie ostatnio Mullerowi zaczęto liczyć już minuty bez gola, ale przecież jego gra to nie tylko bramki, ale również asysty, wypracowane sytuacje, dośrodkowania, walka na całej długości boiska. Warto dodać, iż niemal we wszystkich meczach był on w systemie 4-3-3 ustawiany jako pomocnik, podczas gdy w przodu grał duet Robben- Ribery wraz z Gomezem/Oliciem/Klose. Największym problemem Thomasa może się niestety okazać brak doświadczenia. Branie na siebie odpowiedzialności za wynik meczu wyjazdowego w LM z tak silną drużyną jak Bordeaux to gigantyczne wyzwanie dla tak młodego piłkarza. Co więcej, pozostali gracze monachijskich formacji ofensywnych w ostatnich meczach nie spisywali się rewelacyjnie, a Arjen z Franckiem jednak zawsze robią różnicę... Mam tylko nadzieję, iż uda się zagrać „na zero” w tyle, a wówczas pojedynczy błysk geniuszu Mullera lub strzeleckiej formy van Buytena może dać nam tak upragnione i potrzebna trzy punkty.

Ależ jest to przecież oczywiste, że niesamowicie trudno jest się przebić do składu najsilniejszych klubów na świecie z ich drużyn amatorskich. Zobaczcie kiedy Diarra grał w monachijskich rezerwach: lata 2000-2002, kiedy Bayern był najsilniejszym zespołem w Europie! Mnie osobiście bardzo cieszy, że obecnie tacy piłkarze jak Muller czy Badstuber dostają swoje szanse na rozwój, bo w przeciwnym razie za parę lat mogłoby się okazać, iż to kolejne wielkie, niespełnione talenty. Spójrzcie na Kroosa- owszem, początek w Bayerze miał ciężki, ale na dzień dzisiejszy jest jednym z najlepszych piłkarzy lidera Bundesligi, a przecież ten chłopak nie ma jeszcze 20 lat. Inwestycja w młodzież to najlepszy sposób na prowadzenie klubu piłkarskiego- wielkich pieniędzy się nie wydaje, a zawodników którzy się nie sprawdzą zawsze można sprzedać do słabszych drużyn (dla Bayernu takim „śmietnikiem” jest przez ostatnie sezony HSV- kto w Monachium nie ma miejsca w składzie, zostaje wytransferowywany do Hamburga). Spójrzcie na kadrę FC Barcelony, najlepszej obecnie drużyny na świecie: Xavi, Iniesta, Messi, Puyol, Krkic, Valdes- o takich wychowankach inne kluby mogą tylko pomarzyć, a warto pamiętać, że swego czasu choćby Fabregas do pierwszego zespołu Katalończyków się nie załapał, jak to zresztą słusznie zauważył Rebelman.

62 mecze, 68 bramek... Geniusz to za małe słowo.

Wiem, że nie na temat, ale Klose właśnie strzelił Rosji gola w najważniejszym meczu dla ostatecznego układu tabeli w grupie 4. Mam nadzieję, że jego forma będzie systematycznie wzrastać. Jeśli chodzi o kontuzję Olicia to jest to wyjątkowo zła informacja. Pozostaje liczyć na to, iż Ivica szybko wróci do zdrowia, czego jemu, Wam i sobie serdecznie życzę.

Ja karierę Kopplina śledzę od dawna i sądzę, że na razie jest zbyt wcześnie, by rozpatrywać go jako podstawowego bocznego obrońcę. Oczywiście, w rywalizacji z Braafheidem w zasadzie każdy z naszych amatorów miałby spore szanse, ale pierwszy skład Bayernu to póki co za wysokie progi dla reprezentanta niemieckiej młodzieżówki. Jeśli chodzi o Kroosa, to wywalczył sobie ostatnio miejsce w wyjściowej jedenastce Bayeru , a kilka dni temu zdobył przepięknego gola z rzutu wolnego w meczu ligowym. Uważam, iż po tym sezonie nie tylko powinien wrócić do Monachium i na dobre zagościć w pierwszym składzie, ale nawet oczekiwać na debiut w seniorskiej kadrze Niemiec. Co do 100 dni van Gaala... Tak jak ostatnio pisałem- gramy w kratkę, podobnie jak za Klinsmanna. Mam jednak zaufanie do Holendra i oczekuję, że w najbliższych kilku meczach Bawarczycy będą prezentowali się znacznie lepiej.

A ja na razie zachowuję cierpliwość. Van Gaal od początku był mi obojętny (zdecydowanie wolałem, żeby został Klinsmann, ale nie skreślałem i nie skreślam Holendra), ale uważam, że jest za wcześnie, żeby mówić o jego zwolnieniu. Bez wątpienia dysponujemy lepszym składem, jak w poprzednim sezonie, a sytuacja wygląda podobnie- raz na jakiś czas pogrom, raz dziwny remis, raz niespodziewana porażka i generalnie cały czas w kratkę. Van Gaal absolutnie w NICZYM nie jest lepszy od Jurgena, to jest moje zdanie i będę się go trzymał. Zresztą, jak już ktoś słusznie zauważył, problemem Bayernu nie są kolejni trenerzy (wyklęty Magath go sezon udowadnia, iż jest fachowcem z górnej półki), a zawodnicy i ich forma. To tylko gdybanie, ale mogę się założyć, że w obliczu ówczesnej kadry oraz absencji Lahma, Lucio i Klose ŻADEN trener nie zawiązałby walki na Camp Nou z Barceloną, niezależnie, czy byłby to Lippi, Hiddink, van Gaal, Klinsmann, Janas czy np. ja. Bolączką Bayernu nadal pozostaje bok obrony- w Pranjicia jeszcze wierzyłem, ale Braafheid to chyba zawodnik na II Bundesligę; bramkarz- Butt radzi sobie nieźle, ale do Kahna, zarówno pod względem osobowości, jaki i umiejętności, to mu bardzo daleko oraz brak najwyższej światowej klasy napastnika, jakim kiedyś był Makaay, wcześniej Elber, a jakim w mojej opinii nie jest nim Gomez. Muller jest młody i bardzo utalentowany, jestem jego wielkim fanem, ale zrzucanie odpowiedzialności za strzelanie bramek w najważniejszych meczach na 20-letniego, niedoświadczonego wychowanka, to gruba przesada. 8 punktów do lidera to sporo, ale wszystko można jeszcze nadrobić i zmiana trenera byłaby aktualnie najgorszym możliwym rozwiązaniem, gdyż jeszcze raz podkreślam- nie w tym tkwi problem. Sądzę, że van Gaal powinien pozostać szkoleniowcem Bayernu co najmniej do końca obecnego sezonu, chyba, że po drodze przydarzyłaby się jakaś totalna kompromitacja, której nie dałoby się już odkręcić (np. odpadnięcie w fazie grupowej LM). Jak długo wszystkim będzie się wydawać, że to po stronie trenera, a nie zawodników stoi wina za niepowodzenia Bawarczyków, tak długo ten stan się nie zmieni. I najważniejsze! Niech nikt nie odczytuje tego komentarza jako atak na zarząd i jego transfery! Owszem, kilka rzeczy można by uzupełnić, parę błędów zostało popełnionych, ale w mojej opinii największe niewypały to holenderskie „wynalazki” van Gaala. Po prostu takich graczy jak Schweinsteiger, Tymoszczuk, Sosa, Altintop, Gomez czy Klose stać na DUŻO lepszą grę, co niejednokrotnie udowadniali. Dlaczego obecnie wszyscy zdają się być pod formą, nie mam pojęcia. Czasem zdaje mi się, że większość kadry Bayernu, którą tworzą przecież klasowi piłkarze w kolejnych meczach gra na 30-40% swoich możliwości, sporadycznie tylko miewając przebłyski. I nikt mi nie zmówi, że zawodnicy znajdujący się obecnie w składzie Bawarczyków, prowadzeni przez JAKIEGOKOLWIEK trenera nie byliby w stanie ograć u siebie FC Koeln, gdyby tylko znajdowali się w normalnej dyspozycji.

W obliczu oficjalnych składów, mój poprzedni komentarz jest już w większości nieaktualny.

Bramkarza mamy dużo słabszego, obronę (poza Lahmem) również. Ottl nie jest ograny w meczach o stawkę (o ile faktycznie ma zagrać w pierwszym składzie), w środku pola także więc możemy mieć kłopoty. Siłą Bayernu jest oczywiście duet Robben- Ribery, ale jak wszyscy wiemy ostatnio nie grali oni rewelacyjnie. Sądzę zatem, iż mecz będzie niesamowicie ciężki. Bardzo liczę na Thomasa Mullera i jego „wejście smoka” w drugiej połowie. Generalnie skład wydaje mi się nieco eksperymentalny- Ottl w Tymoszczukiem w drugiej linii, Breno na boku obrony... Cóż, pozostaje zaufać panu van Gaalowi.

W obecnej formie Muller zostawia daleko w tyle klubową konkurencję do gry w reprezentacji (Klose, Gomez), co samo w sobie stawia go w korzystnej sytuacji w perspektywie debiutu w kadrze, a nawet ewentualnego wyjazdu do RPA. Bo kto pozostaje z poza Bayernu? Podolski? Kuranyi? Być może Helmes, jeśli będzie w podobnej dyspozycji jak w zeszłym sezonie. Dodatkowym atutem Thomasa jest jego niezwykła wszechstronność- doskonale radzi sobie na skrzydle oraz w roli ofensywnego pomocnika. Sądzę, że po ostatnich znakomitych występach zdecydowanie zasłużył na swoją szansę.

Teraz go wystawia? Trzy tygodnie temu Schalke nie miało długów?

Podejrzewam, że gdybyśmy, podobnie jak Barcelona, w ciągu kilku lat dwukrotnie wygrali Ligę Mistrzów, wszyscy przebaczyliby zarządowi nawet 100 milionów wydanych na bezużytecznych rezerwowych.

Rebelman, nie zgadzam się z ani jednym Twoim słowem. Stawiasz na równi politykę personalną Barcelony i Realu?! Dla mnie to jak niebo i ziemia, jak przykład, co należy i czego absolutnie nie należy robić. A teraz trochę faktów, by poprzeć moją tezę. FC Barcelona- w ostatnich sezonach bez przerwy w europejskiej elicie, dwie wygrane LM, tytuły indywidualne dla piłkarzy. Z zawodników, którzy stanowili o sile Katalończyków w poprzednim sezonie, w którym zdobyli potrójną koronę Valdes, Puyol, Xavi, Iniesta, Krkic to wychowankowie, Pique kosztował 5 milionów, Toure 12, a Messi 0, bo też uważany jest za wychowanka, co daje sumę 17 milionów za 6 graczy najwyższej światowej klasy (Krkicia i Valdesa nie liczę, żeby nikt się nie czepiał). Transfer Alvesa, a teraz Zlatana dopełnił kadrę, która i bez nich byłaby najmocniejsza na świecie. Jak dla mnie to ideał polityki personalnej klubu piłkarskiego, a jeśli nie, to do tego ideału jest blisko, biorąc pod uwagę sukcesy Barcy. Real od pięciu lat nie wszedł nawet do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, odpadając między innymi z Romą czy Monako, a ostatnio został upokorzony przez Liverpool. A transfery ostatnich sezonów? No cóż... Pepe- 30 milionów, kompletne drewno, bardzo przeciętny obrońca; Sneijder- 36 mln, w poprzednim sezonie strzelił w lidze 2 gole i zaliczył jedną asystę, w LM 0/0, sprzedany do Interu, Huntelaar- 20 mln, gwiazda ED okazała się znacznie za słaba na Hiszpanię, po zaledwie pół roku sprzedany do Milanu, van der Vaart- bodaj 16 mln, kompletnie się nie sprawdził, mimo wielu prób Królewskim nie udało się go sprzedać (nawet dali jego nr na koszulce innemu zawodnikowi, aby dać mu do zrozumienia, że nie jest już w Madrycie potrzebny), Robben- 36 mln, świetny piłkarz, idiotycznie oddany do Monachium na 12 mln mniej. Wyłowione z Ameryki Południowej „talenty”- Gago, Higuain i Marcelo, razem wzięci nie są warci połowy Messiego. Setki milionów poszły, a sukcesów na arenie międzynarodowej jak nie było, tak nie ma. Tak z kolei moim zdaniem NIE POWINNA wyglądać polityka personalna. Dla uściślenia dodam, że w powyższych rozważaniach nie biorę pod uwagę tegorocznego okienka transferowego, gdyż jego efekty zobaczymy dopiero pod koniec obecnego sezonu. Bardzo szanuję pana Laportę za to, w jaki sposób prowadzi swój klub i za sukcesy, jakie z nim odnosi. Z drugiej strony Calderon (prezes Realu w ostatnich latach) rozrzucał pieniądze na prawo i lewo, nic nie osiągnął, poczym odszedł po jakimś skandalu. Pozdrawiam.

Tak Robben10, ale ja nie mam na myśli „wynalazków” typu „rewelacyjny 28-letni gwiazdor ze Sri Lanki”, tylko młodych piłkarzy z Ameryki Południowej czy Afryki, którzy marzą o dostaniu szansy w Europie, a póki co kosztują niewielkie pieniądze. Najlepszy obecnie piłkarski zespół na świecie, FC Barcelona, bazuje na wychowankach oraz zawodnikach wypatrzonych przez łowców talentów i sprowadzonych do klubu w wieku juniorskim. Wielkie transfery (Alves, Ibrahimovic) to w przypadku Katalończyków jedynie uwieńczenie i tak doskonałego składu. Myślę, że jeśli mamy brać z kogoś przykład, to lepiej z Barcy czy Liverpoolu, niż np. z Realu czy Manchesteru City.

Kaka do Milanu, Ronaldo do Manchesteru czy w końcu Messi do Barcelony przychodzili jako młodziutcy piłkarze za jakieś grosze. Werder kupił Diego z Porto za 6 milionów. Dla przeciwwagi Real wydał na drewnianego Pepe 30 mln, natomiast na kompletnie bezużytecznego przez 2 sezony Sneijdera 36. Nie chodzi o to, żeby wydawać dużo pieniędzy, tylko żeby wydawać je mądrze.

Genialne zdjęcie!

Moim zdaniem sukces Bayernu w tym sezonie należy w dużej mierze od tego, jak spisywać się będą nasi „rzemieślnicy”, a nie największe gwiazdy. O wspaniałą grę Lahma, Ribery’ego czy Robbena możemy być raczej spokojni, ale to zdecydowanie za mało, by ogrywać kluby z europejskiej elity. Kluczem do zwycięstw będzie forma takich piłkarzy jak Tymoszczuk, Gomez, Badstuber czy Muller. Jeśli oni wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, będą stanowić wydatne wsparcie dla naszej trójki artystów, to myślę, że mamy szansę walczyć nawet o półfinał Ligi Mistrzów (na finał czy ewentualny tryumf jest jeszcze za wcześnie). Szczególną rolę odegrać może dyspozycja Schweinsteigera oraz Pranjicia. Bastian od wielu lat uważany jest za zawodnika o ogromnym potencjale i niebanalnych umiejętnościach, ale niestety w ostatnich sezonach swoją postawą konsekwentnie temu zaprzeczał. Pozostaje mieć nadzieję, że przy van Gaalu Schweini przypomni sobie swoje najlepsze mecze z reprezentacji lub początków kariery w Bayernie i zacznie na nowo stanowić o obliczu Bawarskiego Giganta. Jeszcze istotniejszą dla wyników Monachijczyków może się okazać forma Pranjicia. Wobec braku transferu światowej klasy bocznego obrońcy (była mowa o Zirkovie, Srnie, Bosingwie czy w końcu Rafinhii), Daniel pozostaje naszą pierwszą opcją na tej pozycji. Ani Goerlitz, ani Braafheid, a już na pewno nie Lell, nie gwarantują jakości na bokach boiska, tak potrzebnej zespołowi o „najlepszych skrzydłach świata”. Chorwat musi teraz bardzo ciężko pracować, by dać po lewej stronie choć po części tyle wsparcia Ribery’emu, na ile może liczyć Robben ze strony Lahma. Zwycięski Bayern z przełomu tysiącleci nie słynął wszak z kupowania gwiazd światowej piłki za grube miliony. On KOMPLETOWAŁ ZESPÓŁ. I dlatego był wielki. Dziką przyjemność sprawiało mi patrzenie, jak Bayern, którego wszyscy piłkarze kosztowali mniej niż jeden zawodnik Realu, ogrywał Królewskich dzięki dyscyplinie, taktyce i konsekwencji. Piłkarze przychodzący do Monachium w opinii solidnych średniaków uzyskiwali tam status gwiazd i razem byli w stanie ograć każdą drużynę na świecie. Marzę o powrocie tamtych czasów...

Bardzo dziwią mnie powyższe oceny. Moim zdaniem Badstuber zagrał o klasę lepiej od Buytena. Schweinsteiger zaprezentował się poprawnie, ale 2 to chyba trochę przesada. Już Lahm bardziej zasługiwał na taką notę. Gomez 2,5... No cóż, bez komentarza. 3,5 dla Braafheida również wydaje mi się znacznie za wysokie.

Oglądanie wczorajszego meczu było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Od pierwszych minut Bayern grał szybko, zdyscyplinowanie, narzucał Wolfsburgowi swój styl gry. Obawiałem się, że „Bawarczycy będą atakować, a Wilki strzelać bramki”, ale gol Gomeza mocno mnie uspokoił. Druga połowa to oczywiście popis duetu Robben- Ribery. Przy ich szybkości i technice, jak jeszcze dojdzie lepsze zgranie, kontrataki Bayernu będą zabójcze dla każdej drużyny na świecie. Franck i Arjen bezsprzecznie błyszczeli, ale dla mnie cichym bohaterem spotkania był Badstuber. Grał bezbłędnie, po profesorsku, niezwykle pewnie przy wszystkich interwencjach. Wszyscy doskonale wiemy, jak silny ofensywnie jest Wolfsburg, jaki ma fantastyczny atak, więc obawy jak poradzi sobie tak niedoświadczony obrońca jak Holger, mogły być uzasadnione. W mojej opinii występ młodego Niemca był jednak po prostu perfekcyjny, co napawa dużym optymizmem na przyszłość. Butt to solidny bramkarz, trzy klasy lepszy od tego tragicznego Rensinga. Na dzień dzisiejszy, to Hansowi absolutnie należy się miejsce między słupkami bramki Bawarczyków. Problemem nadal pozostaje niestety bok obrony (nie wierzę w ściągnięcie Rafinhii). Lahm miewa różne mecze, ale w przedziale od poprawnych do genialnych, nigdy nie schodzi poniżej pewnego bardzo wysokiego poziomu. Natomiast o ile Pranjic zagrał w miarę solidnie (może coś z niego będzie), o tyle Braafheid to jakieś nieporozumienie, piłkarz pokroju Lella. Po zmianie Chorwata na Holendra, Wilki z o wiele większą łatwością przyprowadzały ataki swoją prawą stroną, przy których Edson był kompletnie bezradny. Braafheid jest również bezużyteczny w ofensywie i jak dla mnie, jest na razie po prostu „zachcianką van Gaala”. Buyten jak na siebie wypadł nieźle, ale to nie jest obrońca, o którego grę można być spokojnym w meczach z europejską czołówką. Tymoszczuk zaprezentował się poprawnie, drugi gol dla Bayernu padł po jego doskonałym odbiorze piłki w środku pola (ale wszyscy byliśmy oczywiście zbyt zajęci oklaskiwaniem Ribery’ego i Robbena, by zwrócić na to uwagę...), przez całe spotkanie Ukrainiec grał bardzo pewnie. Schweinsteiger od pewnego czasu pozostaje dla mnie „defensywnym skrzydłowym”, to znaczy nie jest kreatywny w ofensywie, ale w obronie skutecznie powstrzymuje ataki przeciwnika po swojej stronie boiska. W systemie 4-3-3 taka pozycja ma sens. Altintop wypadł nieźle, dzięki niemu padła pierwsza bramka, ale bez rewelacji. Olic i Muller dużo pracowali nad konstruowaniem akcji, ale niewiele z tego wychodziło. Ich atutem jest jednak szybkość, myślę, że w taktyce van Gaala mogą stale odgrywać znaczącą rolę (bardzo liczę zwłaszcza na Thomasa, mam nadzieję, że jego talent będzie się dynamicznie rozwijał). Gomez gola strzelił, ale niestety również wiele okazji zmarnował. Wciąż nie jestem przekonany, czy jest piłkarzem wartym tak astronomicznej sumy, za jaką został sprowadzony (łapie się na tym, że powtarzam to za każdym razem, gdy tylko piszę o Mario...). W sumie mecz bardzo udany, ale jeszcze mnóstwo pracy czeka pana van Gaala i jego piłkarzy, by osiągnąć poziom umożliwiający walkę o laury w Lidze Mistrzów, jestem jednak pod tym względem optymistą. Humorystycznym akcentem spotkania był polski komentarz na stacji Eurosport2 i nieudolne próby Kłosa odnalezienia w połowie zdania wyrazu, który w jakikolwiek sposób pasowałby do reszty, a przy tym oddawałby sens jego wypowiedzi. Miałem przy tym niezły ubaw... Serdecznie pozdrawiam wszystkich kibiców Dumy Bawarii oraz udzielających się na tej stronie kulturalnych fanów innych drużyn.

OK Medziokrecik, przecież nikt się obrażać nie będzie. Muszę Ci powiedzieć, że ja również nie jestem zachwycony pozostałymi tegorocznymi transferami, także uważam, że bramka i prawa obrona nadal wymaga wzmocnienia. Jestem jednak daleki od zrzucania całej odpowiedzialności na pana Hoenessa oraz twierdzenia, iż nic w tej sprawie nie zrobił. Głośno jak nigdy wypowiadał się wszak o chęci zatrudnienia Bosingwy, był w stanie wyłożyć grube miliony na transfer tego klasowego piłkarza. Niestety, nie zgodziła się na to Chelsea (sytuacja podobna do tej z Ribery’m i Realem), na co menedżer Bayernu nie miał już wpływu. Mogło być również tak, iż to van Gaal oznajmił, że przesunie Lahma na prawą stronę, a na lewą zażyczył sobie Braafheida i Pranjicia. Pan Hoeness starał się również pozyskać Neuera, także z tym przypadku oferował duże pieniądze, ale jak wszyscy wiemy, Schalke nie wyraziło zgody na ową transakcję. Szkoda, że nie nikt w Bayernie nie zainteresował się Adlerem, ale widać nie jest on aż tak ceniony przez zarząd Bawarczyków, by starać się o jego pozyskanie. Tak więc niestety, nie wszystko zależało od Uliego Hoenessa, Bayern nie jest Realem, 200 milionów wydać nie mógł. Pozostaje mieć nadzieję, że obecny sezon będzie bardziej udany niż poprzedni, a słabe punkty drużyny zostaną uzupełnione w przyszłorocznym okienku transferowym.

Zacytowałeś wyłącznie moją wypowiedź, w dodatku w całości, a następnie skomentowałeś ją określeniami „bez komentarza” i „trochę żal”. Nie widzę w tym szacunku, ale za „jak Ci tam” przepraszam, poniosło mnie. I przyznasz, że raczej trudno w Twoich pierwszych, skierowanych pod moim adresem słowach doszukać „ogólnego ostrzeżenia” dla tych, którzy obrażali zarząd, brzmią one bardziej jak bezpośredni atak na mnie. Rozumiem jednak, że nie to było Twoją intencją, ale na przyszłość proszę Cię, abyś ostrożniej formował oskarżenia. A kogo i kiedy banować, zostawcie administracji.

Medziokrecik, czy jak Ci tam, szkoda, że w archiwum nie ma komentarzy, bo prosiłbym Cię, żebyś znalazł mi choć JEDEN mój komentarz, w którym napisałem choć JEDNO złe słowo na pana Hoenessa. Wypowiadam się rzadko, ale zawsze popieram w pełni zarząd, ufam im bezgranicznie i staję w ich obronie również wówczas, gdy jest to szalenie niepopularne. Po prostu uważam, że to prawdziwi fachowcy, którzy kierują tym klubem dłużej, niż zdecydowana większość z Was żyje, posiadają doświadczenie oraz odpowiednią wiedzę i jak kogoś zatrudniają (lub NIE ZATRUDNIAJĄ), to zawsze mają na względzie tylko i wyłącznie dobro zespołu. Życzę każdemu z Was by swoją pracę wykonywał choć w połowie tak perfekcyjnie, jak pan Hoeness zarządza FC Bayernem. Pozdrawiam.

Pan Uli Hoeness to najlepszy menadżer, o jakim Bayern mógł marzyć. Nie dość, że zatrzymał w zespole dwie wielkie gwiazdy, Lahma i Ribery’ego, to jeszcze tuż przed końcem okienka transferowego dokonał idealnego transferu. „Ribery i Robben- najlepsze skrzydła na świecie”- podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

„Klinsmann wróć!”- to pierwszy, silnie podyktowany emocjami komentarz, jaki przyszedł mi do głowy po zakończeniu dzisiejszego meczu. Po chwili uspokoiłem się i przypomniałem sobie jednak, że to nie polska liga, gdzie trenera zmienia się po kilku słabszych spotkaniach. Faktycznie, jak na razie źle to wszystko wygląda, ale należy zdawać sobie sprawę, że van Gaal potrzebuje czasu, aby wpoić piłkarzom swoją filozofię gry, wyegzekwować stosowanie nowej taktyki oraz zdecydować się na wybór wyklarowanej pierwszej jedenastki. Sądzę, że jak do tej pory Holender dużo eksperymentuje, stąd wyniki mogą być niezadowalające. Nie wiem, jak długo trwać będzie taki stan, ale uważam, że warto poświęcić te początkowe mecze na sprawdzenie różnych rozwiązań, które mogą w przyszłości okazać się bardzo skuteczne. Z drugiej strony należy wyeliminować te, które notorycznie zawodzą. Lahm na prawej obronie- jak do tej pory radzi sobie gorzej niż na lewej, ale jak sam twierdzi, ta strona bardziej mu odpowiada, potrzeba jednak czasu, aby się do niej przyzwyczaić po tych kilku sezonach spędzonych po przeciwnej stronie boiska. Schweinsteiger jako rozgrywający- nie będę rozpisywać się w tym temacie, w mojej opinii jest znacznie za wcześnie, by móc stawiać konkretne wnioski. Jeśli Bastian będzie w dobrej formie, myślę, że ma duże szanse się sprawdzić. Rensing- „stary- nowy” eksperyment po raz kolejny okazał się nieporozumieniem. W polskiej lidze jest sporo bramkarzy przewyższających go o klasę. Duet środkowych obrońców Badstuber- van Buyten- młody Niemiec potrzebuje jeszcze ogrania i nabrania doświadczenia (za szybko okrzyknięto go „Nowym Beckenbauerem”), natomiast Belg jak dla mnie powinien opuścić Monachium w połowie sezonu (już za późno na szukanie następcy), ewentualnie zaraz po jego zakończeniu. Formacja ataku pozostaje wielką niewiadomą. Gomez gra, bo wypada, żeby grał, biorąc po uwagę pieniądze, za jakie został sprowadzony. Klose jest bez formy, ale wierzę w niego, gdyż niejednokrotnie udowadniał, że nawet po słabszym okresie jest w stanie pozbierać się i na nowo stanowić podporę zespołu. Olić- przyszedł za darmo, a gra bardzo solidnie, z zębem, widać w nim chęć do stwarzania sytuacji podbramkowych. Muller również spisuje się poprawnie, jeśli właściwie się rozwinie, Bayern może mieć z niego dużo pożytku. Jak w tym wszystkim odnajdzie się kontuzjowany obecnie Toni jest sprawą otwartą. Wątpię by van Gaal konsekwentnie stawiał na niego, jeśli Włoch nie będzie w formie. Po Sosie nigdy cudów się nie spodziewałem i cudów nie ma, a Altintop chyba nie jest jeszcze w swojej optymalnej dyspozycji, co nie jest dziwne, biorąc pod uwagę, jak długą miał przerwę w poprzednim sezonie. Tymoszczuk natomiast bardzo mnie zawodzi. Liczyłem na niego, sądziłem, iż wniesie właśnie ową solidność do środku pola, której Bawarczycy tak bardzo potrzebują. Jak do tej pory jednak, spisuje się poniżej oczekiwań. Podsumowując sądzę, że potrzeba czasu, aby machina van Gaala się rozkręciła i wskoczyła na pełne obroty. Mam nadzieję, że nastąpi to przed startem Ligi Mistrzów, gdyż tam dwa słabe, przegrane mecze na początku rozgrywek mogą mieć fatalne konsekwencje.

Bardzo podoba mi się nowy wygląd strony. Najbardziej cieszę się, że nie jest już tak wściekle czerwona, bo to aż po oczach raziło.