DieRoten.pl

FC Bayern - Atletico Madryt

03-05-2016, 20:45, Liga Mistrzów,


2-1
()

03.05.2016, 20:45 Liga Mistrzów

BRAMKI

1-0 Alonso (31), 1-1 Griezmann (53), 2-1 Lewandowski (74)

SKŁADY

FC Bayern : Neuer - Lahm, Boateng, Martínez, Alaba - Alonso – Costa (Coman 73), Müller, Vidal, Ribéry – Lewandowski

Ulreich, Tasci, Thiago, Rafinha, Götze, Kimmich

Atletico Madryt : Oblak - Juanfran, Godin, Giménez, Filipe Luis – Saúl Niguez, Gabi, Augusto Fernandez (Carrasco 46), Koke (Savic 90+3) - Torres, Griezmann (Partey 82)

Moya, Correa, Lucas, Vietto

ŻÓŁTE KARTKI

Martínez / Giménez

CZERWONE KARTKI

Oblak obronił karnego Müllera (35); Neuer obronił karnego Torresa (84)

SĘDZIA

Cüneyt Cakir (Turkey)

WIDOWNIA

70,000 (komplet)


Brak dodanych statystyk do tego meczu.

Już jutro o 20:45 czeka nas jeden z najważniejszych spotkań tego sezonu – Bayern Monachium w rewanżowym pojedynku z Atletico Madryt powalczy o finał w Milanie, który zaplanowano na 28 maja w sobotę.

Miejscem spotkania obu zespołów będzie Allianz Arena, która dla grających w Lidze Mistrzów rywali Die Roten jest bardzo trudnym terenem – przekonały się o tym kluby w obecnym sezonie LM czy Barcelona w poprzednim roku, kiedy to uległa w Monachium 2-3, choć podopiecznym Guardioli nie wystarczyło to na awans.

Strzelić bramkę i bronić się za wszelką cenę

W pierwszym meczu półfinałowym Atletico Madryt ograło Bayern Monachium 1-0. Nastawienie i bardzo dobra gra zespołu prowadzonego przez Diego Simeone bardzo szybko przyniosło efekt, bo już w 10’ minucie gospodarze za sprawą Saula objęli prowadzenie.

Madrycki zespół w defensywie zagrał wzorowo a wysoki pressing nie raz stanowił problem Bawarczyków. Jednakże z minuty na minutę gra Die Roten wyglądała co raz lepiej, choć prawdziwy przełom nastąpił dopiero w drugiej połowie.

Nie wiadomo co Pep zrobił w szatni zespołu podczas przerwy, ale z całą pewnością przyniosło to dobre efekty. Pozostałe 45 minut rywalizacji, to całkowita dominacja Bayernu – piłkarze kilka razy wykreowali doborowe sytuację, jednakże Atletico nie pozwoliło na utratę bramki przed własną publicznością.

Dobra passa w lidze hiszpańskiej

Los Rojiblancos nie zwalniają tempa w rodzimej lidze i pokonali kolejnego rywala na swojej drodze, choć do końca sezonu ligowego pozostało już niewiele czasu, to zarówno Atletico jak i Barcelona mają szansę na mistrzostwo. Nie można również zapominać o Królewskich, którzy także liczą się w wyścigu o triumf w La Lidze.

W swoim ostatnim pojedynku ligowym zespół ze stolicy Hiszpanii pokonał przed własną publicznością Rayo Vallecano skromnym wynikiem 1-0 a jedyną bramkę w meczu zdobył Antoine Griezmann, który wpisał się na listę strzelców chwilę po tym jak zameldował się na boisku w 55' minucie.

W pierwszym składzie zabrakło kilku kluczowych zawodników, którzy odpoczywali przed arcyważnym rewanżowym pojedynku na Allianz Arenie.

Świętowanie mistrzostwa przełożone

W miniony weekend podopieczni Pepa Guardioli nie wykorzystali szansy na zdobycie rekordowego czwartego mistrzostwa z rzędu. Mogło to być pierwsze mistrzostwo po blisko 16 latach przed własną publicznością.

,,To rozczarowujące. Zaczęliśmy dobrze przeciwko silnym rywalom. Oczywiście chcieliśmy wygrać i świętować mistrzostwo przed własną publicznością. Niestety nie dokonaliśmy tego” – powiedział po meczu Boateng.

Rywalem Dumy Bawarii był zespół Borussii Moenchengladbach, która w ostatnich sezonach jest dla Bayernu niezwykle trudnym rywalem i tak też było w poprzedniej kolejce, choć Bawarczycy objęli prowadzenie już w szóstej minucie za sprawą trafienia Thomasa Muellera.

W drugiej połowie Andre Hahn wyrównał i mecz ostatecznie zakończył się rezultatem 1-1. Patrząc na to z innej strony, to nawet lepiej, że Bayern nie zdobył mistrzostwa w 32. kolejce, ponieważ Bawarczycy będą mogli w pełni skupić się na rywalizacji z Atletico.

Uraz Francka nie był tak groźny!

Jakiś czas temu mogliśmy przeczytać dość niepokojące wiadomości dotyczące stanu zdrowia francuskiego skrzydłowego, którego zabrakło w kadrze meczowej na pojedynek z Borussią Moenchengladbach.

Co więcej Pep Guardiola ujawnił podczas konferencji pomeczowej, że Franck Ribery doznał urazu pleców i nie wiadomo czy będzie gotowy na pojedynek z Los Colchoneros już jutro.

Na całe szczęście Ribery trenował wczorajszego dnia z pierwszym zespołem i stan zdrowia ulubieńca publiczności pozwala na grę w najbliższym meczu rewanżowym. Nie wiadomo jednak czy Pep Guardiola zdecyduje się wystawić skrzydłowego od pierwszych minut.

Unikać błędów z pierwszego meczu

Być może pamiętacie jak pisałem o tym czego Bayern musi unikać w boju na Estadio Vicente Calderón w Madrycie. Druga połowa doskonale pokazała nam i obnażyła słabości gry Atletico, które miało problemy z dalekimi dośrodkowaniami czy wymiennością piłek na obu skrzydłach.

Kluczem do sukcesu może być przede wszystkim Jerome Boateng, który w poprzednim meczu ligowym rozegrał kilkadziesiąt minut. O dalekich piłkach posyłanych przez niemieckiego stopera nie trzeba chyba mówić zbyt wiele – doskonale wiemy jak idealnie podaje Boa i na co go stać.

Zatem przyjrzyjmy się wszystkiemu raz jeszcze – kluczem do awansu może być przede wszystkim szybka gra na skrzydłach i centry w pole karne, gdzie będzie czekać Robert Lewandowski oraz Thomas Mueller, który w miniony weekend pokazał jak bardzo mylił się Pep Guardiola nie wystawiając go w pierwszym półfinale.

Bawarczycy powinni również unikać wolnego rozgrywania piłki. Potwierdzeniem tych słów powinny być pierwsze kilkanaście minut z poprzedniego starcia z Los Rojiblancos. Podopieczni Diego Simeone doskonale czytali grę Bayernu i wielokrotnie przerywali podania, co skutkowało szybkim atakiem na bramkę Manuela Neuera.

Do trzech razy sztuka?

Do tej pory dorobek Pepa Guardioli w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium jest awans do półfinału Ligi Mistrzów trzy razy z rzędu podczas jego przygody z zespołem ze stolicy Bawarii. Co więcej za każdym razem Lahm i spółka trafiali na hiszpańskie zespoły.

W swoim pierwszym sezonie klub prowadzony przez Katalończyka musiał uznać wyższość Królewskich, którzy rozgromili Bayern 5-0 w dwumeczu i obnażyli słabości w taktyce stosowanej przez byłego trenera Barcelony. Dla przypomnienia dodajmy, że ostatecznie to właśnie Real triumfował w tych jakże prestiżowych rozgrywkach.

Drugi sezon pracy to kolejna rywalizacja z hiszpańskim zespołem w półfinale LM. Tym razem Die Roten musieli mierzyć się z Barceloną. Choć przez większość czasu w pierwszym meczu Bawarczycy radzili sobie bardzo dobrze, to kilka minut wystarczyło na pogrążenie Pepa Guardioli i jego zawodników.

Ostatecznie Barcelona awansowała do finału i podobnie jak Real odniosła końcowe zwycięstwo w meczu z Juventusem. Nie inaczej było w tym sezonie. Los nie uśmiechnął się do Katalończyka i po raz kolejny jego zespół musi walczyć o grę w finale z zespołem z jego rodzimej ligi.

Czy tym razem będzie podobnie? Wynik pojedynku na Estadio Vicente Calderón nie powala, jednak piłkarze Dumy Bawarii wciąż mają szansę na awans. W takich chwilach chciałoby się przytoczyć znanie powiedzenie „Do trzech razy sztuka”.

Boateng od początku?

Przewidzenie jedenastki jaką wystawi jutro Pep Guardiola graniczy z wygraniem szóstki w lotto, to można pokusić się o kilka wariantów. Być może od pierwszych minut zagra Boateng, od którego może wiele zależeć w związku z doskonałymi centrami.

Z całą pewnością zobaczymy również Arturo Vidala, bez którego ciężko sobie wyobrazić obecnie wyjściową jedenastkę. Chilijczyk mimo słabej pierwszej części sezonu potwierdza swoją klasę i spłaca kredyt zaufania jaki otrzymał od władz Bayernu.

Santa Cruz wierzy w sukces FCB

W sukces Bawarczyków wierzą nie tylko sympatycy klubu ze stolicy Bawarii, ale także były piłkarz Bayernu, Roque Santa Cruz. Paragwajczyk jest zdania, że Die Roten są w stanie nie tylko awansować do finału, ale i także zdobyć potrójną koronę.

,,Myślę, że Bayern ma jak najbardziej szanse na awans do finału Ligi Mistrzów. Jestem zdania, że mają ważną drużynę, która daje im wszystko co potrzeba, aby walczyć na trzech frontach, mają wszystko w zasięgu ręki” – powiedział były snajper FCB.

 

W madryckim zespole panuje dobra atmosfera przed meczem choć zarówno zawodnicy jak i trener spodziewają się niezwykle trudnego i wyrównanego rewanżu na arenie w Monachium.

Wywalczyć awans

Podsumowując Bayern Monachium czeka dziś niezwykle trudne zadanie, jednak piłka nożna już nie raz pokazała, że lubi płatać figle i wszystko może się zdarzyć. Wielokrotnie już zespoły odrabiały znacznie większą stratę, lecz przeciwnikiem nie był wtedy tak dobrze grający w obronie Atletico Madryt…

Kiedy Bawarczycy przegrywali już 2-0 na Allianz Arenie w starciu z Juventusem wielu sądziło, że to już koniec – nic z tych rzeczy! Die Roten pokazali, że jak przystało na niemieckie zespoły walczą do końca i zdołali wyrównać na 2-2, po czym doszło do dogrywki, w której Bawarczycy zaaplikowali Włochom kolejne dwie i awansowali do ćwierćfinałów.

O tym kto okaże się lepszy zweryfikuje już jutro boisko, które na całe szczęście będzie nawilżone, gdyż jak dobrze wiemy zawodnicy Bayernu narzekali po meczu z Atletico na murawę – David Alaba powiedział, że boisko jest zbyt suche, a co za tym idzie granie piłką do jakiej przyzwyczaili nas nasi pupile było praktycznie niewykonalne.

Nastroje w Monachium przed rewanżem są bardzo dobre, wszyscy wierzą, że awans wciąż jest realny a o grze w finale marzą wszyscy z kibicami, zawodnikami i władzami klubu z Rummenigge na czele, który po pierwszym meczu otwarcie powiedział, że pragnie pojechać do Milanu.

Stach Gabriel

W rewanżowym pojedynku na Allianz Arenie Bayern Monachium zgotował Atletico prawdziwe piekło, lecz nie wystarczyło to, aby ostatecznie awansować do finału Ligi Mistrzów  w Mediolanie.

Z całą pewnością zawodnicy Die Roten zagrali najlepszy mecz w tym sezonie, jednak zabrakło szczęścia i mecz zakończył się wynikiem 2-1 na korzyść Bayernu Monachium. Bramki dla FCB zdobyli kolejno Xabi Alonso oraz Robert Lewandowski.

Mueller od pierwszych minut

Tyn razen Pep Guardiola nie eksperymentował ze składem i wystawił od pierwszych minut Thomasa Muellera. Do pierwszego składu wrócił również Jerome Boateng, którego brakowało w ostatnim czasie.

W porównaniu do poprzedniego ligowego starcia Pep Guardiola zdecydował się wystawić najsilniejszą jedenastkę i próbował eksperymentów z ustawieniem jak miało to miejsce przed tygodniem w Madrycie.

Bawarczycy wyszli na boisko w następującym ustawieniu: Manuel Neuer w bramce, Jerome Boateng, Javi Martinez, David Alaba oraz Philipp Lahm w obronie. Linię defensywną wspierał tradycyjnie już Xabi Alonso. W pomocy zagrał natomiast Arturo Vidal, Thomas Mueller, Franck Ribery oraz Kingsley Coman. Robert Lewandowski pełnił funkcję napastnika.

Odmieniony Bayern i stłamszone Atletico

Pierwszą połowęw wykonaniu podopiecznych Pepa Guardioli można bez problemu uznać za najlepszą w ostatnich kilku miesiącach. Już od samego początku Bawarczycy ruszyli do ataku. Z minuty na minutę gra wyglądała co raz lepiej.

Die Roten mogli objąć prowadzenie już w pierwszych minutach, jednakże Oblak stał na straży i nie pozwolił sobie wbić bramki tak szybko. Dwukrotnie bliski szczęścia był Arturo Vidal, jednak słowacki golkiper okazał się lepszy.

Po kwadransie gry podopieczni Diego Simeone oddali pierwszy strzał na bramkę Manuela Neuera, który bez największych problemów obronił uderzenie Gabiego. Tempo gry rosło, a akcje Bayernu wyglądały co raz lepiej.

Alonso daje nadzieję

W 31'minucie meczu faulowany niedaleko pola karnego został jeden z piłkarzy Bayernu. Do rzutu wolnego podszedł Robert Lewandowski, David Alaba oraz Xabi Alonso, który postanowił uderzać na bramkę Oblaka.

Hiszpan zdobył bramkę i wlał w serca kibiców FCB nadzieje na finał w Mediolanie. Kilka minut później turecki sędzia wskazał na jedenasty metr po faulu na Javim Martinezie.

Do rzutu karnego podszedł Thomas Mueller, lecz niemiecki pomocnik nie był w stanie pokonać Oblaka - Słowak zachował zimną krew i wybronił uderzenie 27-latka. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Chwila nieuwagi i…

Po wznowieniu gry można było wyraźnie zauważyć poprawę gry madryckiego zespołu, jednakże Bayern nie zamierzał spocząć na laurach i w dalszym ciągu atakował bramkę gości. Szczęścia próbował zarówno Costa jak i Martinez, lecz bezskutecznie.

W 53' minucie Torres uwolnił Griezmanna, który pobiegł z piłką w kierunku bramki Bayernu - Manuel Neuer był bez szans. Francuz nie zawahał się i pewnym uderzeniem pokonał najlepszego golkipera na świecie.

Strata bramki dała sygnał zawodnikom Dumy Bawarii do dalszej walki o finał. Swoje okazje na zdobycie drugiej bramki miał Thomas Mueller, Javi Martinez czy chociażby Robert Lewandowski.

Vidal walczy, Robert strzela

Na siedemnaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry Pep Guardiola postanowił zmienić Douglasa Costę, którego zastąpił Kingsley Coman. Młody Francuz dał impuls kolegom i wkrótce mogliśmy się o tym przekonać.

Mimo nieudolnych prób, punkt kulminacyjny nastąpił w 74' minucie - David Alaba postanowił wrzucić piłkę w pole karne, gdzie znajdował się między innymi Arturo Vidal i Robert Lewandowski. Chilijczyk wypatrzył polskiego snajpera i podał główką piłkę do Polaka, który wbił piłkę do pustej bramki.

Bawarczycy próbowali i próbowali, robili wszystko co mogli, aby strzelić trzecią bramkę, która zapewniłaby awans do finału, zaś z drugiej strony piłkarze Atletico robili wszystko, aby przeszkodzić podopiecznym Pepa Guardioli i choć wyglądało to bardzo brzydko i wielokrotnie byliśmy świadkami niesportowego zachowania Atletico, to przynosiło to rezultat.

W 83' minucie turecki sędzia popełnił kolejny błąd w tym meczu i wskazał na jedenasty metr przeciwko FCB. Manuel Neuer stanął oko w oko z Fernando Torresem. Niemiec podobnie jak Oblak wcześniej zachował zimną krew i wybronił strzał snajpera.

Bayern próbował jeszcze coś uszczknąć przed końcem meczu, ale ostatecznie to Koke i spółka awansowali po dramatycznym pojedynku do finału Ligi Mistrzów. Gratulujemy!