Jonathan Tah po powrocie z urlopu w pełni skupia się na pracy z pierwszym zespołem Bayernu Monachium. 30-letni obrońca w rozmowie ze “Sky” nie ukrywał, że zespół chce kontynuować styl prezentowany w poprzednich rozgrywkach.

REKLAMA

– Chcemy nawiązać do tego, gdzie skończyliśmy w zeszłym sezonie. Wszyscy mieliśmy poczucie, że to był bardzo wyjątkowy rok. A wynikało to z faktu, że od pierwszego dnia ciężko pracowaliśmy nad sobą w każdym meczu. Nawet gdy nie wszystko szło idealnie, czysto i gładko, zawsze potrafiliśmy trzymać się razem jako drużyna i stworzyć atmosferę, która dawała nam poczucie, że możemy osiągnąć wszystko. I dokładnie do tego musimy nawiązać – zadeklarował Tah.

Pytany o obszary do poprawy w swojej grze, stoper wskazał na konieczność dopracowania drobnych elementów, które decydują o wynikach w najważniejszych starciach.

– Ostatecznie decydują detale, nad którymi zawsze można pracować. Nie mam poczucia, że jakaś jedna rzecz była u mnie rażąco zła, ale chodzi o szczegóły. W piłce nożnej, a zwłaszcza w meczach na samym szczycie, to detale są decydujące. Będziemy nad tym pracować razem, ja będę pracował sam nad sobą i chcę utrzymać rolę, jaką tu odgrywam, biorąc jeszcze więcej odpowiedzialności, by pomagać drużynie wygrywać – zauważył stoper.

Zapytany z kolei o brakujący krok do wygrania Ligi Mistrzów, Tah zwrócił uwagę na balans między taktyką, a…boiskowym szczęściem.

– Czasami może brakować odrobiny szczęścia. Ale na szczęście też trzeba sobie jakoś zapracować. Nie można też za bardzo rozpamiętywać i analizować bez końca, dlaczego tak się stało. Oczywiście są kwestie taktyczne, które mogliśmy w pewnych momentach rozegrać inaczej, jak choćby w meczu z Realem, gdy traciliśmy bramki. Ale ostatecznie chodzi o to, by jeszcze mocniej utrwalić nasz styl gry i wnosić go z przekonaniem do każdego meczu. Wtedy możemy wygrywać takie spotkania i to odrobina szczęścia będzie po naszej stronie – ocenił defensor.

W osiągnięciu celów na ten sezon mają pomóc nowe nabytki “Die Roten” - Nathaniel Brown oraz Ismael Saibari.

– Nene (Browna) znam trochę lepiej z reprezentacji. Ma duże umiejętności. Zarówno w ofensywie, jak i defensywie może dać drużynie naprawdę wiele. Z kolei przeciwko Ismailowi graliśmy, gdy występował w PSV, oglądałem też z przyjemnością jego mecze na Mistrzostwach Świata. To niezwykle kompletny gracz ofensywny, który może grać na różnych pozycjach i ciągle zaskakiwać rywali. Jest bardzo nieprzyjemny do krycia, bo jest silny fizycznie i świetny technicznie. Bardzo cieszę się na grę z oboma – powiedział 30-latek.

Wzmocnienia są ważne, ale Tah podkreśla kolejny raz olbrzymią rolę samego trenera.

– Gdy tu przychodziłem, mówiłem, że ważne jest dla mnie poczucie posiadania trenera, który może mnie rozwinąć. Kogoś, kto da mi coś, co wepchnie mnie na wyższy poziom, bo wciąż nie jestem w miejscu, w którym chciałbym być. On zrobił to swoim podejściem. Sposobem, w jaki przewodzi zespołowi jako lider i trener. Dzięki temu, że sam był piłkarzem, potrafi przekazać wiele rzeczy z perspektywy zawodnika. No i dochodzą do tego kwestie stricte defensywne, na które zwraca szczególną uwagę i z których mogłem niezmiernie dużo wyciągnąć dla siebie – podsumował Jonathan Tah.

REKLAMA

Źródło Sky
Udostępnij