Można było zagrać na miarę swoich możliwości, zagrać tak jak powinien Bayern Monachium, a nie liczyć na to że przeciwnik przestraszy się z powodu - Wielkiego Bayernu - który okazał się straszny "tylko" z nazwy. Podopieczni Niko Kovaca zaprezentowali znacznie lepiej niż drużyna Juppa Heynckesa - na luzie, bez stresu mimo że w statystykach monachijczycy miażdżyli Eintracht (strzały na bramkę rywala: 22-8 dla Bayernu, posiadanie piłki w %: 77-23 dla FCB, strzały w światło bramki: 5-5 – i tutaj…). Przypomniał się okres za Pepa Guardioli gdzie Bawarczycy dominowali w niemal każdym aspekcie gry, szkoda tylko że w kluczowych momentach zabrakło przewagi w najważniejszej rubryce - gole. Mecz na Stadionie Olimpijskim w Berlinie był jednym z powrotów do tamtych chwil i dublet stał się tylko niezrealizowanym marzeniem sezonu 2017/2018. Puchar Niemiec pojechał do Frankfurtu, a Kovac pokazał się z całkiem dobrej strony przed swoim nowym pracodawcą.
Jeśli oceniać zakończoną kampanię to śmiało można napisać, że nie należała do wybitnie udanych w wykonaniu monachijczyków. Fakt, Bawarczycy zaczęli rozgrywki ospale, przemęczeni azjatyckim tournée, źle przygotowani fizycznie - ale przede wszystkim z tykającą bombą w szatni. Atmosfera pozostawiała wiele do życzenia a Carlo Ancelotti nie zdołał zapobiec katastrofie i został zwolniony zaraz po meczu z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. Mimo, że Bayern wrócił pod skrzydła "emerytowanego" Juppa Heynckesa na koniec sezonu ponownie - czegoś - zabrakło. Od kilku sezonów Bayern wciąż nie może przybliżyć się do marzenia z 2013 roku, choć momentami wydaje się że jest to całkiem bliskie do zrealizowania. Cały czas albo kontuzje kluczowych zawodników albo pech. I tak większość kibiców Bayernu w pewien sposób stara się tłumaczyć sobie każde odpadnięcie z rozgrywek Ligi Mistrzów w ostatnich latach (plus klątwa drużyn z hiszpańskiej La Liga). Jednak końcówka tegorocznego sezonu to wielkie zaskoczenie, szczególnie jeśli pod uwagę weźmiemy przedsmak porażki w Berlinie - czyli blamaż przed własną publicznością z VfB Stuttgart 1:4. Ostatnie zwycięstwo podopiecznych Tayfuna Korkuta nad monachijczykami w Bundeslidze to rok 2010 (szesnaście porażek z rzędu w lidze). Wiadomo, każda seria kiedyś się kończy - ale nie przed własną publicznością i nie w ostatnim meczu Heynckesa na Allianz Arena – przynajmniej tak chcieliby kibice FCB. Ostatni mecz w niemieckiej ekstraklasie z VfB zespół Die Roten również przegrał przed własną publicznością - w marcu 2010 roku. No cóż historia zatoczyła koło.
***
Gorszej końcówki sezonu nie można było sobie wyobrazić. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów (kolejny kat w postaci hiszpańskiej drużyny i drugi raz do ręki topór wzięli gracze Realu) wszystkie siły zostały rzucone na projekt - dublet - który z pewnością mógłby w pewien sposób osłodzić ten kiepski sezon. Jeśli kogoś satysfakcjonuje 3432428 z rzędu tytuł dla Bayernu i ciągły brak konkurencji w Bundeslidze to miło... Taka trochę sztuka dla sztuki. Jeśli Bawarczycy nie poczują zagrożenia w rodzimej lidze to raczej mizerne skutki jeśli chodzi o triumf w Lidze Mistrzów. Ten sezon dobitnie pokazał, że nawet Jupp Heynckes nie był już w stanie wycisnąć maksimum z tej drużyny, która przecież niemal w tym samym zestawieniu była eksploatowana od czasu... potrójnej korony Juppa. Później swoje dołożył Pep Guardiola (Thiago, Bernat, Reina) i Carlo Ancelotti (James Rodriguez). Na nic się to zdało, główny trzon drużyny tworzyli Ci sami zawodnicy, do tego zespół cały czas trapiły kontuzje i urazy, które eliminowały kluczowych piłkarzy. W takiej sytuacji raczej nikt nie byłby sobie w stanie poradzić. Tradycyjnie wszystko złożyło się na rundę wiosenną i decydującą fazę w rozgrywkach Champions League. Tymczasem zbliża się mundial w Rosji, ale w Bayernie niektórzy już dzisiaj muszą myśleć o tym jak będzie wyglądał zespół, który przystąpi do nowej kampanii.
Sezon 2017/18 w Bundeslidze:84 - punkty w lidze
34 - mecze
92 - zdobyte bramki
2,71 - średnia goli na mecz
6-0 - największe zwycięstwo
1-4 - największa porażka
62,4% - średnia posiadania piłki
MB



Komentarze [4]
REKLAMA
REKLAMA