To się nazywa "come back"! Bayern przegrywał już 0-2, ale w samej końcówce meczu strzelił 3 bramki i wywiózł komplet punktów z Fryburga. Po spotkaniu Bawarczycy podkreślali wagę tego zwycięstwa.
Max Eberl
– Więcej pozytywnych odczuć przed wyjazdem do Madrytu być nie może. Wiedzieliśmy, że Freiburg będzie bardzo, bardzo trudnym rywalem. Freiburg prowadził zasłużenie, ale to, jak drużyna grała dalej i jak bardzo chciała wygrać, to jest właśnie charakter. Dlatego to było dziś bardzo piękne zwycięstwo. Czuło się aż po trybuny, że nie chcemy przegrać tego meczu.
REKLAMA
Vincent Kompany
– Dobrze zaczęliśmy, w pierwszej części pierwszej połowy znajdowaliśmy niekiedy dobre przestrzenie, ale brakowało nam wykończenia. Słowa uznania dla rywala, bo zagrali bardzo intensywnie i z pełnym zaangażowaniem. Może właśnie dlatego na końcu los się odwrócił i mogło po prostu nie starczyć im sił. Tak już bywa w piłce: nie każde zwycięstwo to “szampański” futbol i wygrywanie 3-0 czy 4-0. Nie ma sezonu, w którym odnosisz sukcesy bez takich właśnie emocjonalnych przeżyć. Jestem w świetnym nastroju po tych trzech punktach, bo wiedziałem, jak trudne to będzie spotkanie.
Tom Bischof
– Pierwsza połowa była brutalna. Wiedzieliśmy, że będą nas gonić po całym boisku. Grają podobnie do nas, kryją jeden na jeden. To było bardzo intensywne. W drugiej połowie strzelili dwa gole. Ale nie bylibyśmy Bayernem, gdybyśmy nie wierzyli w siebie do końca. Było też trochę szczęścia, ale nawet po bramce na 2-2 chcieliśmy więcej i to było niesamowite. Taki mecz to idealne przygotowanie na spotkanie z Realem. Czujemy, jaką jesteśmy drużyną. Trzymamy się razem i to nas niesamowicie jednoczy. Wiadomo, że to będzie zupełnie inne spotkanie. Real to inny poziom, musimy dołożyć jeszcze więcej. Zagrać taki mecz to moje marzenie i nie mogę się doczekać. To będzie hit, będzie intensywnie i mam nadzieję, że to my wyjedziemy z tarczą.
Komentarze