Lennart Karl w 99. minucie zapewnił Bayernowi trzy punkty we Freiburgu. Zaraz po golu zdjął koszulkę i świętował z kibicami i po meczu przyznał, że...zawsze o tym marzył.
To była niesamowita końcówka meczu, w które Bayern odwrócił losy meczu i ostatecznie wygrał 3-2. Decydująca bramkę zdobył właśnie Lennart Karl, który po spotkaniu podzielił się swoimi wrażeniami z dziennikarzami “Sky”.
– To dla mnie niesamowite, wręcz niewiarygodne uczucie – trafić w ostatniej minucie. Przez cały czas siedziało mi w głowie, żeby zdjąć koszulkę. I jakoś tak wyszło. Nieopisane uczucie.
— Miałem jakieś takie poczucie, że jeszcze strzelę. Wpakowałem piłkę do siatki i wszystko się zaczęło.
Warto przy okazji dodać, że trafienie Karla było jednocześnie setnym golem Bayernu Monachium w tym sezonie Bundesligi. Na świętowanie nie ma jednak czasu, bo we wtorek Bayern czeka spotkanie w Madrycie, na który czeka cała piłkarska Europa. Monachijczycy niewątpliwie przystąpią do tego meczu z dużą pewnością siebie.
— To zdecydowanie daje bardzo, bardzo dużo pewności siebie. Powiedzieliśmy to sobie zresztą w szatni. To było bardzo ważne zwycięstwo. Liczy się nie tylko Liga Mistrzów, ale też Bundesliga — dodał Karl.
Komentarze