Jamal Musiala wrócił na Allianz Arenę po dziewięciu miesiącach przerwy, ale jego występ przeciwko Augsburgowi był daleki od ideału.
Monachium – W przegranym 1:2 meczu z Augsburgiem jedynym jaśniejszym punktem dla kibiców Bayernu Monachium był powrót Jamala Musiali na murawę Allianz Areny. Ofensywny pomocnik po raz pierwszy od końca marca 2025 roku wystąpił przed własną publicznością, kończąc niemal dziesięciomiesięczną przerwę spowodowaną kontuzją.
Niemiec pojawił się na boisku w drugiej połowie, jednak jego gra była nierówna. Brakowało dynamiki, precyzji i tej charakterystycznej lekkości, z której Musiala słynie. Szczególnie kontrastowało to z jego występem w Lipsku, gdzie po wejściu z ławki zanotował asystę i dał sygnał, że wraca do formy.
Po spotkaniu głos zabrał członek zarządu do spraw sportu Bayernu, Max Eberl, który apelował o cierpliwość.
– Włączenie się do trwających rozgrywek, gdzie poziom jest tak wysoki, nie jest łatwe. Ale dostał swoje pół godziny gry i robi kolejne kroki – podkreślił Eberl.
– Powinien zbierać minuty i okazje. Miał dwie lub trzy okazje w polu karnym. Ale widać, że po dziewięciu miesiącach przerwy brakuje ci swobody, by podjąć decydujące kroki. Ale każda minuta jest dla niego dobra – podsumował Max Eberl.
Bayern liczy, że wraz z kolejnymi występami Musiala odzyska rytm, który uczynił go jednym z liderów zespołu.
Komentarze