Zanim Vincent Kompany przejął Bayern, faworytem Maxa Eberla do zastąpienia Tuchela był Julian Nagelsmann. Agent trenera ujawnił właśnie, jak wyglądały negocjacje i... co zniecierpliwiony Eberl wysyłał mu na WhatsAppie
Wiosną 2024 roku, kiedy było już pewne, że Thomas Tuchel pożegna się z Bayernem, włodarze bawarskiego kluby ruszyli na intensywne poszukiwania nowego szkoleniowca. Na szczycie listy życzeń Maxa Eberla miał znaleźć się Julian Nagelsmann.
Znany agent piłkarski Volker Struth, który reprezentuje interesy obecnego selekcjonera reprezentacji Niemiec, gościł niedawno w podcaście “Bilda” i wrócił pamięcią do tamtych wydarzeń i zdradził nieco kuluarów.
– Oczywiście, to potrwało kilka dni, podczas których trzeba było zebrać myśli i wszystko przemyśleć – wspominał moment otrzymania oferty.
Nagelsmann potrzebował czasu na podjęcia decyzji, a to oczekiwanie sprawiało, że dyrektor sportowy Bawarczyków stawał się coraz bardziej nerwowy i regularnie odzywał się do agenta.
– W tym czasie Max ciągle wysyłał mi na WhatsAppie animowane postacie z kreskówek. Toma i Jerry’ego, którzy niecierpliwie chodzą po pokoju, a także obrazek, na którym ktoś cały czas kręci się na krześle obrotowym i patrzy w sufit – zdradził ze śmiechem Struth.
REKLAMA
Ostatecznie, jak wszyscy wiemy, Nagelsmann zdecydował się odrzucić propozycję powrotu na ławkę trenerską “Die Roten” i przedłużył swój kontrakt z niemiecką federacją. W Bayernie ostatecznie wylądował Vincent Kompany, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Czy to oznacza, że drzwi do Bayernu dla Juliana Nagelsmanna są już definitywnie zamknięte? Prowadzący podcast zapytali agenta, czy wyobraża sobie takie zaangażowanie w przyszłości.
– Obecnie Julian jest bardzo szczęśliwy. Jego kontrakt obowiązuje przecież także po mistrzostwach świata, a Bayern ma teraz dobrego trenera i odnosi sukcesy…Ale niczego bym nie wykluczał.
Komentarze