Wiosną 2024 Bayern chciał ściągnąć z powrotem Juliana Nagelsmann. Agent trenera zdradza kulisy tajnego spotkania z szefami klubu i tłumaczy, dlaczego transfer nie doszedł do skutku. Kluczową rolę odegrało domowe Euro.
To miał być jeden z najbardziej spektakularnych zwrotów akcji w historii Bundesligi. Wiosną 2024 roku Bayern Monachium gorączkowo poszukiwał następcy Thomasa Tuchela. Na szczycie listy życzeń znalazł się niespodziewanie obecny selekcjoner reprezentacji Niemiec i… poprzednik Tuchela, Julian Nagelsmann.
Finał tej historii jest znany: Nagelsmann przedłużył kontrakt z federacją (DFB) przed domowym Euro, a Bayern zakończył sezon z Tuchelem na rozczarowującym trzecim miejscu. Ostatecznie, po długich poszukiwaniach, stery przejął Vincent Kompany. Powrót Nagelsmanna spalił na panewce, choć – jak się okazuje – doszło nawet do tajnego spotkania władz klubu z agentem trenera, Volkerem Struthem.
Przeczucie agenta i telefon od Eberla
W podcaście „BILD-a” Volker Struth zdradził kulisy tamtych wydarzeń. Max Eberl, dyrektor sportowy Bayernu, skontaktował się z nim w tamtym czasie.
“Czułem to w kościach i wiedziałem, że przyjdą jeszcze raz – i tak się stało. Max do mnie zadzwonił, a w rezultacie Sascha Breese i ja spotkaliśmy się z nim oraz Janem-Christianem Dreesenem w Monachium” – relacjonuje agent.
Co ciekawe, sam szkoleniowiec nie brał udziału w tych negocjacjach
“Juliana nigdy tam nie było, prosił nas też, by podchodzić do tego bardzo delikatnie” – podkreśla Struth.
Powód był prozaiczny, ale kluczowy: zbliżały się mistrzostwa Europy. W marcu Niemcy pokonali Francję (2:0) i Holandię (2:1), a w kraju zaczęła rodzić się euforia.
“Sam fakt prowadzenia rozmów mógłby stanowić zagrożenie dla atmosfery przed Euro” – wyjaśnia menedżer.
Decydujący powód: Kadra i stare rany
Ostatecznie to właśnie dobro reprezentacji było „całkowicie decydującym powodem”, dla którego Nagelsmann nie przyjął oferty. 38-latek chciał w pełni skoncentrować się na turnieju i swojej roli selekcjonera.
Ale to nie wszystko. Struth przyznaje, że w Julianie wciąż tkwiła zadra po zwolnieniu z marca 2023 roku. Sposób, w jaki Bayern rozstał się wówczas z trenerem, pozostawił niesmak. Agent zdradził nawet, że otrzymał telefon od patrona klubu, Uliego Hoenessa, który przyznał, iż „rozstanie z Julianem nie przebiegło w stylu Bayernu”.
Z perspektywy czasu: Win-win
Patrząc wstecz, decyzja wydaje się korzystna dla obu stron. Nagelsmann doprowadził Niemcy do ćwierćfinału domowego Euro, gdzie po zaciętym boju odpadł z Hiszpanią, ale zdołał przywrócić wiarę kibiców w kadrę. Latem chce poprowadzić drużynę do tytułu mistrza świata.
Z kolei Bayern jest niezwykle zadowolony z Vincenta Kompany’ego. Belg w swoim pierwszym sezonie poprowadził monachijczyków do mistrzostwa, a w obecnych rozgrywkach jego zespół zachwyca spektakularnym stylem gry.
Komentarze