Rozmowa zaczęła się od cytatu Hermanna Gerlanda: „Nie mogę niczego zagwarantować, poza jednym – on będzie strzelał gole, gole i jeszcze raz gole!”. Wypowiedź ta miała miejsce w biurze Uliego Hoenessa, gdy w 2009 roku Mueller był o krok od odejścia do Hoffenheim.

– Wtedy naprawdę chciałem odejść. W Bayernie grałem co najwyżej w trzeciej lidze. Początkowo nie byłem zachwycony, że nie doszło do transferu. Teraz wiem, że dobrze się stało – dodał ze śmiechem.

To właśnie z Gerlandem łączyła go szczególna relacja.

– To relacja, która wyszła daleko poza piłkę. Znamy się, szanujemy, rozumiemy swoją bezpośredniość – mówi Mueller.

Zapytany o najważniejszego gola w karierze, wskazał trafienie w “Finale dahoam”.

– To był moment oczyszczenia, cała Monachium wtedy drżało – przyznał. Drugim takim momentem była bramka na 2:2 z Juventusem w 2016 roku.

Przyznał jednak, to co kibice FCB wiedzieli już nie od dziś, że bramki nigdy nie były dla niego najważniejsze.

– Bramki to nie paliwo. To raczej lakier. Coś, co dobrze wygląda z zewnątrz – tłumaczył podkreślając, że zawsze stawiał na grę zespołową i podejmowanie najlepszych decyzji na boisku.

Dla fanów też miał kilka słów.

– Bez nich nie byłoby tej magii. Przeżyliśmy razem wiele: porażek, zwycięstw, emocji. To zostaje na zawsze.

Źródło fcbayern.com
Udostępnij