Zasłabnięcie Vincenta Kompany’ego poruszyło całe piłkarskie środowisko. Belg w trafił do szpitala, a wcześniej zmagał się z infekcją wirusową. 

Temat zdrowia Belga był oczywiście poruszany w dzisiejszym wydaniu magazynu “Doppelpass”.

— Ta praca kosztuje mnóstwo energii. Masz w kadrze 25 albo 28 piłkarzy, którzy są jak małe dzieci, do tego dochodzą konferencje prasowe i cała reszta… To potrafi człowieka wyczerpać — komentował Stefan Effenberg.

— Teraz również sztab medyczny Bayernu musi w pewnym momencie powiedzieć „stop”.

Kompany prowadził zespół w zremisowanym spotkaniu Ligi Mistrzów z Arsenalem, rozegranym dwa dni przed jego zasłabnięciem. Effenberg rozumie ambicję szkoleniowca, ale zaznacza, że zdrowie powinno mieć pierwszeństwo.

— Oczywiście chce być przy drużynie podczas takich meczów jak ten z Arsenalem. Potrafię to zrozumieć, ale to sygnał, nad którym trzeba się zastanowić.

— Jeśli jako trener nie osiągasz wyników, tracisz pracę. Z piłkarzami jest inaczej, oni mimo wszystko znajdują zatrudnienie gdzieś indziej.

Rouven Schroeder, dyrektor sportowy Borussii Moenchengladbach, zwrócił uwagę na perfekcjonizm Kompany’ego i jego pozorną odporność na presję.

— Ciągle mówi się o kołowrotku, w którym biegniemy w kółko. Trenerzy tacy jak Vincent Kompany są perfekcjonistami. On jest jak skała.

Schroeder przyznał, że sposób, w jaki Belg radzi sobie publicznie z trudnymi sytuacjami, może sprawiać wrażenie niewzruszonego spokoju.

— Zawsze powtarzam: spójrzcie na Vinniego Kompany’ego, jak radzi sobie z presją i odpowiada na pytania, nie dając się złapać w pułapkę. Można odnieść wrażenie, że wszystko się od niego odbija. A teraz widzimy, że nawet ta skała ma swoje słabości.

Dyrektor sportowy Gladbach zaapelował również o spokojniejsze podejście do nieobecności szkoleniowców.

— Prawdopodobnie trzeba czasem zwolnić i nie robić za każdym razem wielkiego tematu z tego, że trenera nie ma.


Źródło Sport1
Udostępnij