W ostatnich spotkaniach Bayernu Monachium Vincent Kompany częściej stawiał na duet Dayot Upamecano – Kim Min-jae, pozostawiając Jonathana Taha wśród rezerwowych. Pojawiły się więc pytania, czy reprezentant Niemiec spadł na trzecie miejsce w hierarchii środkowych obrońców.

Belgijski szkoleniowiec podkreślił jednak, że znaczenie zawodnika nie ogranicza się wyłącznie do obecności w wyjściowej jedenastce.

– Odgrywanie ważnej roli w takim meczu jak ten z Arsenalem nie zawsze oznacza rozpoczęcie spotkania w podstawowym składzie. Cała drużyna jest ważna, nie tylko w kontekście tego meczu, ale również wyzwań, które nas czekają. Po prostu potrzebujemy wszystkich. To mój priorytet – wyjaśnił Kompany.

Eberl tłumaczy decyzje szkoleniowca

Do sytuacji Taha odniósł się również Max Eberl, wskazując na dobrą współpracę dotychczasowego duetu stoperów.

– Trener wybiera skład i dokładnie wszystko przemyśla. Minjae i Upa nie spisali się źle przeciwko Lipskowi. Można więc przez pewien czas pozostawić dobrze funkcjonującą parę i powiedzieć: „Dobrze, teraz możemy wprowadzić świeże siły w osobie Jonathana Taha” – podsumował Max Eberl.

Wypowiedzi przedstawicieli Bayernu sugerują, że obecna sytuacja Taha wynika przede wszystkim z decyzji dotyczących zestawienia defensywy, a nie z definitywnego ustalenia hierarchii środkowych obrońców.

Źródło Sky
Udostępnij