Bayern Monachium zremisował z Vikingiem Stavanger 3:3, choć po odrobieniu dwubramkowej straty prowadził już 3:2. Sytuację Bawarczyków skomplikowała czerwona kartka Michaela Olise, który dał się sprowokować rywalowi.
Vincent Kompany nie zamierzał jednak publicznie piętnować swojego zawodnika.
– On wie, że popełnił błąd. Widać, że jest mu przykro z powodu tego, co się wydarzyło, i żałuje, że zawiódł drużynę. To się zdarza. Dzisiaj nie graliśmy w finale ani półfinale, ale takie momenty mogą mieć decydujący wpływ na cały sezon. Kiedy jesteś znacznie lepszy od przeciwnika, czasami wystarczy grać swoje i koncentrować się na przewadze, zamiast wdawać się w niepotrzebne sytuacje. Powiedziałem mu, że rywal okazał się sprytniejszy. Teraz już tego nie zmienimy. Mam nadzieję, że kiedyś spojrzymy na to jako na moment, z którego wyciągnęliśmy lekcję – powiedział Belg.
Szkoleniowiec odniósł się również do kolejnych błędów swojego zespołu.
– To była wyłącznie nasza wina. Byliśmy zdecydowanie lepsi, podobnie jak w weekend. Są pozytywne aspekty naszej gry, a jej ogólna jakość nie była zła. Jednak wciąż popełniamy błędy wynikające z braku koncentracji i podejmujemy niewłaściwe decyzje. Przeciwko Augsburgowi straciliśmy gola po ośmiu sekundach, dzisiaj po półtorej minuty. W tamtej sytuacji nie musieliśmy rozgrywać piłki od tyłu po rzucie rożnym. Mogliśmy zdecydować się na długie podanie. Wiedzieliśmy o tym, ale pojawiła się nadmierna pewność siebie. Obecnie wydaje się, że każda okazja przeciwnika kończy się bramką. To jednak żadne usprawiedliwienie, ponieważ sami stwarzamy takie sytuacje – podsumował Kompany.




Komentarze [0]
REKLAMA
REKLAMA