Po przyjściu Jonathana Taha, Kim Min-jae na stałe wypadł z pierwszej jedenastki "Die Roten" i obecnie jest trzecim stoperem w hierarchii. Media od dawna donosiły, że Koreańczyk nie jest zadowolony ze swojej sytuacji, a tymczasem...
W rozmowie z koreańskim portalem “Footballist”, reprezentant Korei Południowej przyznał wprawdzie, że początki nie były łatwe, ale zauważa też pozytywy tej sytuacji.
— Nigdy wcześniej nie przeżyłem długiego okresu, w którym nie grałem, dlatego na początku było to dla mnie trochę trudne. Z czasem zauważyłem, że ma to też swoje pozytywne strony.
— Bardzo polegam na swojej szybkości, a nasz zespół gra w stylu wymagającym dużego wysiłku fizycznego. Dlatego uważam, że moja obecna sytuacja jest dobra. Zawsze myślałem, że ciągła gra to jedyne wyjście, ale teraz jestem zadowolony ze swojej roli jako zawodnika rywalizującego o miejsce w składzie.
Do końca sezonu jeszcze kilka ważnych spotkań i niewykluczone, że Kim jeszcze odegra ważną rolę. Sam zawodnik jest skupiony i zdaje sobie sprawę, że zdobyte mistrzostwo to dopiero początek.
— Wygrywać jest zawsze miło. Mamy jednak jeszcze cele takie jak Puchar Niemiec i Liga Mistrzów. Dlatego zamiast świętować, musimy skupić się na przygotowaniach — przyznał 29-latek.
Komentarze