Bayern Monachium pokonał na wyjeździe SV Elversberg 2:1, a jednym z bohaterów mistrzów Niemiec został Lennart Karl. Młody skrzydłowy w 26. minucie wykorzystał podanie Ismaela Saibariego i otworzył wynik spotkania.

 

Po zdobyciu bramki Karl podbiegł w stronę trybun i przyłożył palec do ust. Kibice gospodarzy odebrali ten gest jako prowokację i przez pozostałą część spotkania wygwizdywali zawodnika Bayernu. Po końcowym gwizdku 18-latek postanowił wyjaśnić całe zajście.

– To były emocje. Przepraszam, jeśli zostało to źle zrozumiane. Nie miałem tego na myśli w taki sposób tłumaczył Karl.

Młody Niemiec podkreślił, że jego zachowanie było jedynie spontaniczną reakcją na zdobycie bramki.

– Większość kibiców piłkarskich wie, że to emocje i że takie rzeczy są po prostu częścią futbolu. Przepraszam – dodał. 

Karl odniósł się również do samego trafienia.

– Na szczęście znalazłem się przy dalszym słupku. Miałem trochę szczęścia, że piłka do mnie dotarła, że się przedostała, a później wykończenie było już dobre – podsumował zawodnik Bayernu. 

Bramka Karla dała monachijczykom prowadzenie, ale po przerwie wyrównał były zawodnik Bayernu - Maurice Krattenmacher. Ostatecznie komplet punktów mistrzom Niemiec zapewnił w 72. minucie Harry Kane, ustalając wynik na 2:1. 

Dla Karla był to kolejny ważny moment po powrocie do gry. 18-latek stracił wcześniej część roku z powodu kontuzji, która pozbawiła go również udziału w mistrzostwach świata. 


Źródło TZ
Udostępnij