Harry Kane ma za sobą wyjątkowy wieczór w reprezentacji Anglii. 33-letni napastnik rozegrał 125. spotkanie w narodowych barwach, wyrównując historyczny rekord Petera Shiltona. Jubileusz uczcił w najlepszy możliwy sposób, zdobywając dwie bramki w wygranym 3:0 meczu z Czechami.
Po spotkaniu zawodnik Bayernu Monachium przyznał, że mimo imponującego dorobku wciąż czuje ogromną motywację do dalszego rozwoju.
– 125 występów? To przekracza moje najśmielsze marzenia. Mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej. Myślę, że tylko czas pokaże. Nadal czuję, że mam przestrzeń do poprawy. Właśnie zakończyłem najlepszy sezon w karierze, mając 32 lata, a teraz czuję się jeszcze lepiej – powiedział Kane.
Anglik podkreślił również, że nie zamierza wyznaczać sobie granic.
– Nie zamierzam się zatrzymywać. Będę dalej naciskał i zobaczymy, dokąd mnie to zaprowadzi. Może za jakieś dziesięć lat przekonamy się, gdzie znajduje się mój limit – dodał.
Kapitan reprezentacji Anglii zbliża się także do kolejnego historycznego osiągnięcia. Ma już 91 bramek w narodowych barwach, a osiągnięcie granicy stu trafień staje się coraz bardziej realne.
– To zabawne, bo kilku członków sztabu już mnie o to pytało. Myślę, że reprezentowanie swojego kraju tyle razy jest ogromnym przywilejem. Sto bramek to być może jeszcze bardziej ekskluzywny klub, a dla napastnika znalezienie się w nim byłoby czymś niesamowitym. Jestem coraz bliżej setki, skoro przekroczyłem już dziewięćdziesiąt trafień, ale staram się o tym zbyt wiele nie myśleć. To trochę jak w krykiecie, kiedy zawodnik zbliża się do stu punktów. Im więcej o tym myślisz, tym trudniej czasami osiągnąć ten cel. Na razie po prostu robię swoje. Jestem w fantastycznym momencie – zakończył Harry Kane.




Komentarze [1]
REKLAMA
REKLAMA