Harry Kane nie jest klasyczną „dziewiątką”, a w nowym wywiadzie tłumaczy, dlaczego jego niekonwencjonalny styl gry stał się kluczem do sukcesów w Bayernie.
Harry Kane od dawna wymyka się klasycznym definicjom napastnika. Choć jego liczby strzeleckie w Bayernie Monachium stawiają go w jednym szeregu z Robertem Lewandowskim czy Erlingiem Haalandem, sposób, w jaki Anglik interpretuje rolę numeru dziewięć, jest zupełnie inny.
W rozmowie z Hamzahem Khalique’em-Loonatem z „Times Sport”, kapitan reprezentacji Anglii szczegółowo wyjaśnił swoją filozofię gry.
– Kiedy drużyna lubi naciskać, lubię się cofać, czasami nawet do defensywy, żeby sprawdzić, czy środkowy obrońca jest w pełni zaangażowany i dotrzyma kroku – potrzeba wiele, żeby drużyny naprawdę się zaangażowały – tłumaczy Kane.
– Dlatego czasami widzicie mnie na pozycji numer 6 lub 8 podczas półobrotu. W ostatniej tercji boiska nie gramy z typową dziewiątką. Gramy niemal z dwoma numerami 10, ze skrzydłowymi, którzy atakują do środka i czasami zajmują środkowych obrońców – wyjaśnił Anglik.
– Każdy mecz jest inny. W niektórych spotkaniach, gdy blok jest niski, nie masz dużo miejsca i musisz znaleźć odpowiedni ruch w polu karnym – dodał.
REKLAMA
– Kiedy cofam się i gram podaniami szeroko, późne wejście w pole karne zdecydowanie mnie uwalnia. Staram się używać mózgu i piłkarskiej inteligencji, żeby dostrzec, gdzie jest przestrzeń i ją wykorzystać – podsumował Harry Kane.
Forma Kane’a sugeruje, że ten styl działa. Pytanie brzmi, czy okaże się równie skuteczny w decydujących fazach Ligi Mistrzów.
Komentarze