Harry Kane wierzy w odwrócenie losów rywalizacji. Napastnik Bayernu podkreśla, że rewanż z PSG rozstrzygnie skuteczność pod bramką.
Mimo porażki Bayernu Monachium z Paris Saint-Germain w pierwszym półfinale Ligi Mistrzów UEFA, Harry Kane nie traci wiary w awans. Anglik uważa, że jego zespół miał wystarczająco dużo okazji, by osiągnąć lepszy wynik już w Paryżu:
– Mieliśmy momenty, w których mogliśmy być bardziej skuteczni przy ostatnim podaniu albo przy finalizacji akcji.
Kane zaznaczył, że Bayern z każdą minutą wyglądał coraz lepiej:
– Czuliśmy, że gramy coraz lepiej, szczególnie gdy rywale zaczęli się męczyć. Musimy utrzymać tę samą intensywność. W przyszłym tygodniu będziemy jej potrzebować jeszcze więcej.
Monachijczycy przegrywali już 2:5, ale wrócili do gry i zmniejszyli straty do jednej bramki:
– Jesteśmy dumni, że doprowadziliśmy do wyniku 5:4. Na wyjeździe, gdy przegrywasz trzema golami, sytuacja może być bardzo trudna. My jednak walczyliśmy i wróciliśmy do tego dwumeczu. Widzieliśmy dwa zespoły najwyższego poziomu – w ataku, przejściach, szybkości i pojedynkach jeden na jednego. To było starcie dwóch czołowych ekip.
Przed rewanżem na Allianz Arenie, Kane jasno wskazał, co zdecyduje o awansie:
– Kto wykorzysta swoje momenty, ten zagra w finale w Budapeszcie. U siebie, z kibicami za plecami, mamy nadzieję zrobić ostatni krok.
Komentarze