Sędzia Christian Dingert znalazł się w centrum wydarzeń po wczorajszym meczy w Leverkusen. Nie uznał dwóch bramek Bayernu i jednej Leverkusen, a z boiska wyrzucił dwóch piłkarzy gości FCB
Honorowy prezes Bayernu, Uli Hoeness, nie krył wściekłości po końcowym gwizdku.
— To najgorsza praca zespołu sędziowskiego, jaką kiedykolwiek widziałem w meczu Bundesligi — czytamy na łamach “Bilda”.
Na reakcję DFB nie musieliśmy długo czekać. Rzecznik sędziów Alex Feuerherdt odpowiedział na atak Hoeneßa, mówiąc – jak cytuje go „Abendzeitung”:
— Być może na jego opinię wpłynęło to, że większość kluczowych decyzji w tym meczu została podjęta na niekorzyść Bayernu. Ale nie mówimy tu absolutnie o błędach o charakterze skandalicznym — powiedział dla “Abendzeitung” rzecznik sędziów, Alex Feuerherdt.
Najbardziej kontrowersyjna sytuacja rozegrała się pod koniec meczu, gdy Dingert pokazał Luisowi Diazowi drugą żółtą kartkę za rzekomy symulowany upadek w polu karnym. Po meczu arbiter sam przyznał w rozmowie ze “Sky”, że prawdopodobnie podjął złą decyzję.
Mimo przyznania się sędziego do błędu, Diaz niemal na pewno nie uniknie zawieszenia.
— Żółto kartka była decyzją faktyczną sędziego. Takie decyzje faktyczne są co do zasady ostateczne, dlatego – poza rażącymi pomyłkami, jak na przykład pomylenie zawodników – zawieszenie zazwyczaj pozostaje w mocy — tłumaczy Feuerherdt.
Komentarze