Uli Hoeness po mistrzowskiej fecie nie kryje podziwu dla Bayernu Vincenta Kompany’ego. W rozmowie z "Bild" wskazał, co najbardziej wyróżnia tę drużynę i dlaczego od początku wierzył w Belga.
74-latek nie krył zachwytu nad tym, co Kompany zbudował w Monachium i to nie tylko na boisku.
— Ta drużyna nigdy w historii Bayernu nie była tak zjednoczona jak teraz. W tej drużynie w ogóle nie ma żadnych klik czy podgrup. Dotyczy to nie tylko zawodników, ale też całego sztabu szkoleniowego, masażystów, a także Maksa (Eberla – dyrektora sportowego) i Christopha Freunda — powiedział Hoeness.
Przypomnijmy, że kiedy w 2024 roku Bayern ogłosił zatrudnienie Kompany’ego, wielu kibiców i ekspertów kręciło głowami z niedowierzaniem.
— Kiedy zatrudnialiśmy Vincenta, wszyscy pytali: jak ktoś, kto przychodzi ze spadkowicza z Anglii, ma prowadzić Bayern? Wielu mu po prostu nie dawało szans.
Hoeness był jednak niemal od początku przekonany do Belga, a przede wszystkim zaimponowało mu jedno…
— To, że Vincent postawił słowo “praca” w centrum swojej analizy. Bardzo mi się to spodobało i mogłoby być dobrym przykładem i wzorem dla całego naszego kraju. Niektórzy uważają, że można osiągnąć to samo mniejszym nakładem pracy, ale to kompletna bzdura. Vincent jest tu każdego ranka o 7:30 i wieczorami jest jednym z ostatnich, którzy wychodzą. Widać, że po prostu czerpie z tego radość i nigdy nie zaczął narzekać, gdy któryś z zawodników był kontuzjowany. Sprawił, że każdy pojedynczy zawodnik w tej drużynie jest lepszy niż był. Dotyczy to też Harry’ego Kane’a i to jest właśnie prawdziwa sztuka — powiedział Hoeness.
Komentarze