Didi Hamann znów prowokuje debatę, tym razem podważając znaczenie Harry’ego Kane’a w decydujących momentach i sugerując, że prawda o Angliku dopiero ma się ujawnić.
Znany z bezkompromisowych opinii Dietmar Hamann wziął pod lupę postawę Harry’ego Kane’a, nie tylko w Bayernie Monachium, ale również w reprezentacji Anglii. Były pomocnik Bayernu i Liverpoolu nie owijał w bawełnę, wskazując na problem, który jego zdaniem powraca od lat.
– Czy to słuszna krytyka Harry’ego Kane’a, że znika i nie strzela gola w finale? Tak. I myślę, że w przypadku reprezentacji Anglii, kiedy strzela gole, są to rzuty karne, które potrafi też marnować. Teraz poznamy prawdę o Kane’ie w tych momentach – powiedział Hamann.
Hamann podkreślił również, że imponujące liczby Anglika w Bundeslidze nie są dla niego wystarczającym argumentem.
– Zawsze byłem krytyczny, bo strzelał dużo goli w Niemczech, ale każdy środkowy napastnik strzelałby gole dla Bayernu Monachium. Nie było jeszcze takiego, któremu by się to nie udało – ocenił.
– Na ostatnich Mistrzostwach Świata naprawdę się męczył, a teraz jest dwa lata starszy. W Ameryce temperatury mogą sięgać 35 czy 38 stopni – mówił dalej.
– To właśnie Tuchel był głównym powodem, dla którego Bayern go pozyskał. Mają bardzo bliskie relacje. Dlatego nie wierzę, że zrezygnuje z niego w reprezentacji – przyznał Niemiec.
Tezy Hamanna brzmią ostro, momentami wręcz ekstremalnie. Kane od momentu transferu do Monachium pozostaje niezwykle produktywny i ceniony w szatni. Jego słabsze występy w wielkich meczach częściej wynikały z ograniczeń zespołów, w których grał, niż z braku jakości po jego stronie. Sam Anglik wielokrotnie podkreślał, że odpowiedzialność za porażki bierze na siebie.
Na dziś scenariusz, w którym Bayern lub Anglia rezygnują z Kane’a, wydaje się mało realny. Najbliższe tygodnie pokażą jednak, czy krytycy dostaną argumenty, których tak konsekwentnie się domagają.
Komentarze