Bayern od lat inwestuje dziesiątki milionów w gwiazdy, lecz dziś strategia wydaje się dojrzalsza. Klub chce kupować selektywnie, bez presji i transferowej paniki.
Jako globalna marka i jeden z pięciu najmocniejszych klubów świata, Bayern Monachium regularnie funkcjonuje w centrum transferowych spekulacji.
W ostatnich latach monachijczycy nie bali się wielkich wydatków: Harry Kane (95 mln), Lucas Hernández (80 mln), Luis Díaz (70 mln), Matthijs de Ligt (67 mln) czy Michael Olise (53 mln) to symbole tej polityki. Co roku od 2019 klub przeznaczał co najmniej 40 milionów euro na jedną kluczową postać.
Dziś ton jest jednak spokojniejszy.
– Zawsze jest źle, gdy trzeba iść na zakupy głodnym. Dzięki zakontraktowanym transferom i przedłużeniom kontraktów możemy spokojnie rozglądać się za nowymi zawodnikami – powiedział Kane.
– Zawsze zależy nam na wzmocnieniu składu w konkretnych obszarach, ale nie jesteśmy już pod tak silną presją. Możemy robić zakupy selektywnie i strategicznie – podsumował Harry Kane.
REKLAMA
Klub chce unikać kosztownych pomyłek i długich, trudnych do rozwiązania kontraktów. Obok gwiazd coraz ważniejsza staje się akademia – z nazwiskami takimi jak Aleksandar Pavlović czy Lennart Karl. To sygnał, że Bayern buduje nie tylko szeroko, ale i mądrze.
Komentarze