Remis Bayernu z Leverkusen przyniósł sporo emocji i kontrowersji. Najwięcej dyskusji wywołała druga żółta kartka dla Luisa Díaza, którą sędzia później uznał za błąd.
Spotkanie pomiędzy Bayerem 04 Leverkusen a Bayernem Monachium w Bundeslidze zakończyło się remisem 1:1, jednak po ostatnim gwizdku więcej mówiło się o decyzjach sędziowskich niż o samym wyniku.
Największe kontrowersje wzbudziła sytuacja z drugiej połowy, gdy arbiter Christian Dingert pokazał drugą żółtą kartkę skrzydłowemu Bayernu, Luisowi Díazowi. Kolumbijczyk upadł w polu karnym po lekkim kontakcie z bramkarzem gospodarzy, Janisem Blaswichem, jednak sędzia uznał to za symulowanie.
Po meczu Dingert przyznał jednak, że jego decyzja była błędna:
– W czasie rzeczywistym wyglądało to tak, jakby Díaz upadł sam. Tak to odebrałem. Nie zauważyłem kontaktu z jego stopą przy takiej prędkości ani w tym momencie.
Arbiter po obejrzeniu powtórek zmienił swoją ocenę sytuacji:
– Teraz, kiedy zobaczyłem nagranie, powiedziałbym, że to nie był rzut karny – to całkiem jasne. Druga żółta kartka to bardzo surowa kara i po obejrzeniu nagrania nie dałbym jej ponownie.
Bayern kończył spotkanie w dziewięciu zawodników, ponieważ wcześniej czerwoną kartkę zobaczył także Nicolas Jackson.
Komentarze