Leon Goretzka niespodziewanie rozpoczął mecz z Wolfsburgiem na ławce, lecz efektownym wejściem przypomniał o swojej wartości, ponownie rozpalając dyskusję o jego przyszłości w Bayernie
Ogłoszenie składu Bayernu Monachium na ligowy powrót przeciwko VfL Wolfsburg wywołało spore zaskoczenie wśród kibiców. Leon Goretzka, dotąd dość regularnie występujący w Bundeslidze, rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych.
Vincent Kompany postawił w środku pola na młodszy duet Toma Bischofa i Aleksandara Pavlovicia, korzystając z absencji kontuzjowanego Joshuy Kimmicha. Decyzja była tym bardziej intrygująca, że kontrakt Goretzki wygasa za sześć miesięcy, a rozmowy o jego przedłużeniu nie zostały dotąd potwierdzone.
Reprezentant Niemiec otrzymał jednak swoją szansę w 58. minucie, gdy wszedł na boisko przy stanie 4:1. Weteran Bayernu szybko zaznaczył swoją obecność, notując asystę po sprytnym podaniu do Harry’ego Kane’a, a następnie samemu wpisując się na listę strzelców potężnym uderzeniem, które ustaliło wynik na 8:1.
Po meczu o występ i przyszłość pomocnika zapytano Maxa Eberla.
– Porozmawiamy, a potem zobaczymy, co się stanie. Leon zaliczył dziś świetny epizod, asystując i strzelając gola – stwierdził Max Eberl.
Trudno oczekiwać, by jeden mecz diametralnie zmienił sytuację Goretzki w klubie. Może on jednak zapoczątkować pozytywny trend po wymagającym sezonie byłego piłkarza Schalke 04. Co przyniesie przyszłość, pozostaje otwartą kwestią.
Komentarze