Były arbiter wziął pod lupę sytuację, po której sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy za rzekomy faul Joshuy Kimmicha na Nicolaiu Rembergu.

REKLAMA

— Kimmich miał spowodować rzut karny. Na powtórkach w zwolnionym tempie nie widać nawet kontaktu. Ale nawet jeśli doszło tam do jakiegoś minimalnego dotknięcia, muśnięcia w piszczel, to muszę powiedzieć bardzo wyraźnie: to było brudno wywalczone – stwierdził Graefe.

Jego zdaniem, takie decyzje są plagą współczesnego futbolu.

— Te rzuty karne niszczą futbol i to wymyka się spod kontroli. Mamy obecnie problem z rzutami karnymi – dodał.

Co więcej, Graefe zarzucił zawodnikowi HSV, że celowo szukał kontaktu i czekał na najmniejszy pretekst, aby upaść w polu karnym.

— On nawet nie chce postawić lewej stopy na ziemi. Wykorzystuje to minimalne dotknięcie, o ile w ogóle miało ono miejsce, bo nawet tego nie widać. (...) Nie stawia stopy, tylko od razu unosi lewą nogę, rzuca się na ziemię i zwija z bólu, jakby został trafiony wyprostowaną nogą z pełną siłą. To na dłuższą metę tylko szkodzi piłce nożnej – ocenił surowo Gräfe.

— Jeśli nie widać kontaktu, to VAR właściwie powinien zainterweniować. Rzut karny to tak dotkliwa kara, że może być podyktowany tylko wtedy, gdy jest to w 100% słuszne i zrozumiałe – domaga się Graefe.


Źródło TZ
Udostępnij