Tom Bischof nie ukrywa, że występy w barwach Bayernu Monachium mają dla niego szczególne znaczenie. W wywiadzie udzielonym Julienowi Wolffowi z „Welt am Sonntag” niemiecki pomocnik wrócił wspomnieniami do dzieciństwa, kiedy jego pokój zdobił wyjątkowy obraz związany z ukochanym klubem.
– Jako dziecko każdego dnia budziłem się pod obrazem Bayernu Monachium w moim pokoju. Jest ogromny, ma około trzech metrów wysokości. Mój ojciec jest wielkim kibicem Bayernu i podarował mi go, kiedy rozpocząłem naukę w szkole. Jeden z jego przyjaciół jest malarzem i namalował mnie w koszulce klubu z mojego rodzinnego miasta, TSV Amorbach. Wykonuję na nim przewrotkę, a nade mną znajduje się herb Bayernu. Obraz nadal wisi w moim dawnym pokoju. Dzięki rodzinie byłem nawet członkiem fanklubu Bayernu, zanim jeszcze się urodziłem (śmieje się) – wspominał Bischof.
„Naprawdę żyję swoim marzeniem”
Pomocnik został również zapytany, czy transfer do Bayernu, do którego doszło półtora roku temu, oznaczał spełnienie zarówno jego marzenia, jak i marzenia ojca.
– Naprawdę żyję swoim marzeniem. Już jako dziecko wiedziałem, że zostanie profesjonalnym piłkarzem jest moim marzeniem i celem. Kocham Bayern Monachium. Tak było, kiedy byłem mały, i tak jest do dziś – dodał.
Bischof zdradził również, którzy piłkarze monachijskiego klubu byli jego idolami w dzieciństwie.
– Musiałem mieć chyba ze 30 koszulek: Bastiana Schweinsteigera, Francka Ribéry’ego, Arjena Robbena. Uważałem też, że Thiago był fantastyczny, niesamowity zawodnik. Podczas każdych wakacji błagałem rodziców, żeby kupili mi nową koszulkę – podsumował Tom Bischof.
Dziś Bischof sam reprezentuje klub, którego zawodników podziwiał przez lata. Jak pokazują jego wspomnienia, gra dla Bayernu jest dla niego czymś więcej niż kolejnym etapem piłkarskiej kariery.




Komentarze [5]
REKLAMA
REKLAMA