Jeszcze dwa lata temu zatrudnienie Vincenta Kompany’ego traktowano w Monachium jak ryzykowny eksperyment. Dziś Belg jest Trenerem Roku w Niemczech, Bayern odzyskał krajową dominację, bije historyczne rekordy strzeleckie, a jego największym niedosytem pozostaje Liga Mistrzów.
REKLAMA
Sezon 2026/27 nie zaczyna się więc od przebudowy. Zaczyna się od pytania: jak jeszcze ulepszyć drużynę, która przed rokiem była o krok od sezonu niemal idealnego?
122 gole. Kompany stworzył ofensywną maszynę
Liczby z poprzedniej kampanii są absurdalne. Bayern zdobył 122 bramki w 34 kolejkach Bundesligi, bijąc własny, liczący ponad pół wieku rekord 101 trafień. To średnio niemal 3,6 gola na spotkanie. Co więcej, Bawarczycy objęli prowadzenie w tabeli już po inauguracyjnym 6:0 z RB Lipsk i nie oddali go do końca rozgrywek.
Największą gwiazdą pozostaje oczywiście Harry Kane. Anglik zdobył 36 ligowych bramek, czyli ponad 29 procent całego dorobku zespołu. Trafiał średnio co 66 minut, po raz trzeci z rzędu został królem strzelców Bundesligi i sięgnął po Europejskiego Złotego Buta. We wszystkich rozgrywkach zakończył sezon z kosmicznym bilansem 61 goli w 51 spotkaniach.
Ale sprowadzanie ofensywy Bayernu wyłącznie do Kane’a byłoby błędem. Michael Olise zakończył poprzedni sezon z 25 golami i 28 asystami w 57 meczach, został wybrany zarówno Piłkarzem Sezonu Bayernu, jak i najlepszym zawodnikiem całej Bundesligi.
To właśnie duet Kane–Olise znalazł się również w oficjalnej jedenastce sezonu Ligi Mistrzów. Do tego dochodzi Luis Díaz. Efekt? Bayern ma ofensywę, której nie trzeba budować od początku. Trzeba jedynie zapewnić jej jeszcze więcej wariantów.
Brown i Saibari. Transfery zamiast rewolucji
Dlatego letnie okno transferowe wygląda inaczej niż można byłoby oczekiwać po europejskim gigancie. Bayern nie dokonał dziesięciu transferów. Postawił na konkretne profile.
Z Eintrachtu Frankfurt sprowadzono Nathaniela Browna. 23-letni reprezentant Niemiec podpisał kontrakt do 2031 roku. Jest szybki, ofensywny i może występować nie tylko na obu bokach defensywy, ale również jako wahadłowy. Kompany natychmiast pokazał jednak, że widzi w nim jeszcze więcej.
Brown w Superpucharze przeciwko Dortmundowi pojawił się w nietypowej, bardzo ofensywnej roli i… zdobył bramkę.
Drugim wielkim transferem jest Ismael Saibari z PSV Eindhoven. 25-letni reprezentant Maroka również związał się z Bayernem do 2031 roku. Może grać jako ofensywny pomocnik, skrzydłowy, a nawet napastnik. Jego atutami są drybling, fizyczność, szybkość i pressing.
REKLAMA
Bayern znał go doskonale. W styczniu Saibari zagrał przeciwko monachijczykom w Lidze Mistrzów i właśnie tam ostatecznie przekonał klub, że warto po niego sięgnąć.
Jest jeszcze Bara Sapoko Ndiaye. 18-letni Senegalczyk po półrocznym wypożyczeniu otrzymał profesjonalny kontrakt do 2031 roku. Jego droga – od akademii Gambinos Stars Africa przez projekt Red&Gold Football aż do pierwszej drużyny Bayernu – pokazuje również, jak zmienia się sposób wyszukiwania talentów przez monachijski klub.
Pierwsze ostrzeżenie dla rywali już nadeszło
Przygotowania były nietypowe ze względu na mistrzostwa świata, późniejsze urlopy reprezentantów i stopniowe dołączanie zawodników do drużyny. Mimo tego Bayern wygrał Telekom Cup z RB Lipsk 3:1. Trafiali Luis Díaz, Nathaniel Brown i Jamal Musiala, a Saibari zaliczył debiut.
Prawdziwy test przyszedł jednak tydzień później.
Na Signal Iduna Park Bayern pokonał Borussię Dortmund 2:1 i zdobył Superpuchar Franza Beckenbauera. Brown trafił w swoim oficjalnym debiucie, a drugiego gola zdobył Olise. Co ciekawe, Francuz po mundialu odbył przed spotkaniem zaledwie kilka treningów.
Było to dwunaste zwycięstwo Bayernu w tych rozgrywkach. Nie należy przeceniać jednego sierpniowego meczu. Trudno jednak o lepszy sygnał: nawet Bayern będący jeszcze daleko od optymalnego przygotowania potrafił pojechać do Dortmundu i zdobyć trofeum.
Liga Mistrzów pozostaje obsesją
W Bundeslidze cel może być tylko jeden – obrona mistrzostwa. Podobnie w Pucharze Niemiec, gdzie Bayern zakończył poprzednią sześcioletnią przerwę bez triumfu, pokonując Stuttgart 3:0 w finale po hat-tricku Kane’a. Był to 21. Puchar Niemiec i 14. krajowy dublet w historii klubu.
Ale prawdziwa ocena tego Bayernu zostanie wystawiona w Europie.
Poprzedni sezon zakończył się brutalnie. Bayern przegrał pierwszy półfinał Ligi Mistrzów z PSG 4:5, a po remisie 1:1 w Monachium odpadł 5:6 w dwumeczu. Paryżanie później zdobyli trofeum.
To ważny kontekst. Bayern nie został rozbity. Od finału dzieliła go jedna bramka.
REKLAMA
Dlatego w Monachium nie uznano, że potrzebna jest rewolucja. Jonathan Tah podkreślał ostatnio, że drużynie zabrakło czasami szczegółów i odrobiny szczęścia, a kluczem powinno być jeszcze mocniejsze utrwalenie stylu gry.
Największą siłą może być właśnie ciągłość
I być może właśnie tutaj znajduje się najciekawszy element przedsezonowej układanki. Bayern przez kilka lat kojarzył się z ciągłymi zmianami trenerów, konfliktami i przebudowami struktur. Teraz stawia na coś zupełnie przeciwnego.
Kompany pozostał trenerem, a Jan-Christian Dreesen i Max Eberl właśnie otrzymali kontrakty do 30 czerwca 2029 roku. Rada Nadzorcza otwarcie mówi o ciągłości i stabilności jako fundamentach dalszego rozwoju klubu.
Na boisku działa podobna filozofia.
Kane pozostaje centralną postacią. Olise w wieku 24 lat może być jeszcze lepszy. Díaz daje intensywność i nieprzewidywalność. Musiala wraca do swojej roli. Aleksandar Pavlović i Joshua Kimmich kontrolują środek. Jonathan Tah ma być liderem defensywy, a za plecami 40-letniego Manuela Neuera rozwija się Jonas Urbig. Neuer ma kontrakt do czerwca 2027 roku, więc kwestia sukcesji w bramce będzie jednym z najciekawszych wątków sezonu.
Do tego dochodzą młodzi zawodnicy oraz Brown i Saibari, którzy zwiększają możliwości taktyczne Kompany’ego.
Stuttgart pierwszy. Europa najważniejsza
Bundesliga rusza dla Bayernu w piątek 28 sierpnia o 20:30, gdy mistrzowie Niemiec podejmą VfB Stuttgart na Allianz Arenie. Rywal jest symboliczny. To właśnie Stuttgart Bayern pokonał w maju 3:0, zdobywając Puchar Niemiec, a wcześniej zwycięstwo 4:2 nad VfB przypieczętowało mistrzostwo.
Bayern wchodzi więc w sezon jako krajowy hegemon, ale jednocześnie drużyna mająca coś do udowodnienia.
122 gole w Bundeslidze. 61 trafień Kane’a. Dublet. Superpuchar zdobyty jeszcze przed pierwszą kolejką. Olise wchodzący na poziom światowej gwiazdy. Brown i Saibari poszerzający arsenał Kompany’ego.
Poprzeczka została zawieszona absurdalnie wysoko.
REKLAMA
Kolejne mistrzostwo Niemiec będzie oczekiwaniem. Obrona Pucharu – potwierdzeniem dominacji. Dopiero Liga Mistrzów może jednak sprawić, że sezon 2026/27 zostanie zapamiętany jako naprawdę historyczny.
Bayern Kompany’ego nie potrzebuje już dowodu, że potrafi dominować. Teraz musi udowodnić, że potrafi zamienić tę dominację w najważniejsze trofeum Europy.
Stach Gabriel




Komentarze [1]
REKLAMA
REKLAMA