Jak się okazuje, jeszcze w ostatnich kilku dniach w gabinetach przy Sabener Strasse ścierali się zwolennicy Hansiego Flicka oraz Vincenta Kompany’ego. W tej pierwszej grupie miał być między innymi Uli Hoeness! W drugim obozie miał być natomiast Max Eberl, który wydaje się, że postawił na swoim i zdołał przekonać sterników do powierzenia posady właśnie Belgowi.

- Zaufajcie mi. Widzę coś w Kompanym - miał powiedzieć.

Max Eberl ma być w pełni przekonany do kompetencji szkoleniowca Burnley i miał już z nim odbywać rozmowy na temat kształtu kadry monachijskiego klubu na zbliżający się sezon.

Nie da się ukryć, że Eberl sporo ryzykuje, ale wypada wierzyć, że postawił na dobrego “konia”.

Źródło TZ.de
Udostępnij