Heidenheim odwróciło losy meczu w absolutnie dramatycznym stylu, strzelając dwa gole w doliczonym czasie i pokonując Union Berlin 2:1.
Heidenheim może mówić o spektakularnym powrocie, który
całkowicie odmienił przebieg starcia na Stadionie An der Alten Foersterei. Mecz
rozpoczął się ostrożnie – obie drużyny miały problemy z utrzymaniem dłuższego
posiadania, a pierwsze minuty były pełne chaosu. Już w 9. minucie goście byli
blisko trafienia, gdy Honsak uderzył w poprzeczkę, dając sygnał, że Heidenheim
potrafi zaskoczyć gospodarzy.
Chwilę później spotkanie zostało przerwane przez poważnie
wyglądającą kolizję Dorscha z Niehuesem. Obaj gracze musieli otrzymać szybkie
wsparcie medyczne, lecz ku uldze trenerów wrócili do gry.
Union zaczął przejmować inicjatywę dopiero pod koniec
pierwszej połowy. W 41. minucie Diogo Leite minimalnie chybił po świetnym
dośrodkowaniu Trimmela, ale chwilę później dominacja gospodarzy przyniosła
efekt. W 43. minucie Trimmel ponownie idealnie dograł w pole karne, Ansah
sprytnie odegrał piłkę, a Khedira z zimną krwią pokonał bramkarza, dając
Unionowi prowadzenie.
Druga część meczu rozpoczęła się bardzo zachowawczo. Obie
drużyny unikały ryzyka, a tempo gry spadło, co doprowadziło do szeregu
niedokładnych akcji bez konkretów pod bramką. Union wydawał się zmierzać do
spokojnego domknięcia spotkania, jednak Heidenheim stopniowo odzyskiwał
inicjatywę.
Kulminacja nastąpiła w doliczonym czasie gry. W 90. minucie
Schimmer wyrównał, wykorzystując fatalne ustawienie defensywy Unionu. Zespół z
Berlina stracił rezon, a goście natychmiast to wykorzystali. W 95. minucie Schoeppner
uderzył po zamieszaniu w polu karnym i zapewnił Heidenheim sensacyjne
zwycięstwo 2:1.
Union upadł w samej końcówce, a Heidenheim mógł świętować
jedno z najważniejszych zwycięstw w sezonie.
Komentarze