Sandro Wagner nie ukrywa, że powrót na Allianz Arenę po tak długim okresie jest dla niego bardzo ważny i sentymentalny. Już jutro Bayern podejmie u siebie Werder Bremę, czyli były klub Wagnera. Wychowanek "Die Roten" z niecierpliwością wyczekuje pojedynku ze swoimi byłymi kolegami.
W wywiadzie dla "FCB.de" 30-letni snajper odniósł się także do reakcji jego rodziny na powrót do Monachium – Sandro nie ukrywa, że rozłąka z rodziną (mieszkali w Monachium, podczas gdy 30-latek grał dla TSG) była dla niego bardzo męcząca w ostatnich latach, dlatego też powrót do Bayernu był dla niego tak ważny.
– Z wielką niecierpliwością wyczekuję meczu z Bremą. Tym bardziej, że zagram jako zawodnik Bayernu a nie jego oponent w walce o piłkę – wyjawił Sandro Wagner.
– Ta rozłąka była bardzo mecząca. Kiedy opuściłem Berlin w lecie 2015 roku, to moja żona wraz z dziećmi powróciła do Unterhaching, ponieważ nie chcieliśmy, aby nasze dzieci stale musiały przyzwyczajać się do nowego środwoiska – mówił dalej.
– Podróżowałem samochodem dwa czy trzy razy w tygodniu do nich, co kumulowało się w wiele tysięcy kilometrów każdego miesiąca – dodał 30-letni snajper FCB.
Wagnera poproszono także o kilka słów na temat zmian jakie zaszły w Bayernie Monachium i jego środowisku od momentu jego odejścia ponad 10 lat temu (w 2008 roku Niemiec przeniósł się do MSV Duisburg).
– Kiedy opuszczałem klub, to główne biuro zarządu było umiejscowione w starym budynku administracyjnym. Nie było tam podziemnego parkingu, zaś kwatery znajdowały się na parterze. Teraz jest to trzykondygnacyjny budynek! – kontynuował Wagner.
– Wiele się tutaj zmieniło. Z drugiej strony byłem bardzo szczęśliwy mogąc zobaczyć tak wiele znajomych twarzy, ludzi pracujących tutaj także 10 lat temu. To tylko pokazuje, że Bayern jest wielkim klubem i światową marką, jednakże klub dba w szczególności o rodzinne środowisko – zakończył.



Komentarze [1]
REKLAMA
REKLAMA