Podobnego zdania jest również oczywiście Vincent Kompany, który został zapytany o swój udział w rozwoju skrzydłowego “Die Roten”. Nie zamierzał jednak przypisywać sobie zasług za to, jak wysoki poziom osiągnął jego podopieczny.
— Myślę, że zawodnik z takim talentem jak Michael Olise i tak by sobie poradził. Zawsze należałby do najlepszych. Nie chodzi tylko o talent, ale także o mentalność i dostrzeganie szczegółów. (…) Zawsze widzi coś, czego inni być może nie dostrzegają, również na treningach. To sprawiło, że już teraz stał się wyjątkowym piłkarzem w światowym futbolu.
Pochwały nie mogą zatrzymać rozwoju
Trener Bayernu zaznacza jednak, że uznanie nie może osłabić ambicji zawodnika. Jak wyjaśnił, patrzy na tę kwestię zarówno z perspektywy szkoleniowca, jak i byłego piłkarza, który dzielił szatnię z graczami najwyższej klasy.
— Najważniejsze dla trenera pracującego z takimi zawodnikami jest to, żeby zachowali głód sukcesów. Mówię to nie tylko na podstawie doświadczeń trenerskich, ale również jako ktoś, kto grał u boku takich piłkarzy. Ten głód musi pozostać także wtedy, gdy trafiają do środowiska, w którym nie słyszą już tych pochwał. U nas chwali się za to, co pokazujesz i jak pracujesz na treningach, oraz za to, co robisz i jak spisujesz się w meczu.
Kompany podkreśla, że zadaniem sztabu jest pomaganie zawodnikowi w dalszym rozwoju i reagowanie, gdy jego gra przestaje odpowiadać oczekiwaniom.
— Jeśli w meczu tego zabraknie, od razu rozmawiamy o tym, jak zrobić kolejne kroki. Na tym polega nasza rola. Nie jest jednak tak, że to my robimy z kogoś piłkarza światowej klasy. To niemożliwe — on sam ma to w sobie.




Komentarze [0]
REKLAMA
REKLAMA