Przed Bayernem kolejne wyzwanie w Lidze Mistrzów. O nadchodzącym meczu z PSV, pracy z Kompanym i nastrojach w zespole opowiedział nowy filar defensywy, Jonathan Tah. Sprawdź, co zdradził stoper FCB!
Już jutro Bawarczyków czeka starcie w Lidze Mistrzów, a Tah z dużym respektem wypowiada się o holenderskiej drużynie. Stoper dobrze zna też trenera rywali, Petera Bosza, z którym współpracował w Leverkusen.
— To drużyna, która gra bardzo atrakcyjny futbol i jest niezwykle dominująca w lidze. Będą odważni i spróbują nas zranić. Musimy być w 100 procentach skoncentrowani, inaczej nie wygramy. A oni też spróbują wszystkiego – ocenił Tah.
Obrońca wspomniał też czasy pracy z Boszem.
— To był wyjątkowy czas w Leverkusen, dużo grałem, a on obdarzył mnie sporym zaufaniem. (...) Jego styl opiera się na dominacji, chce widzieć w grze dużą intensywność i tempo. I chce mieć odważnych zawodników – z piłką i bez niej – grających wysokim pressingiem. Podoba mi się to.
Współpraca z Kompanym
— Mogę zdradzić, że ma on oczywiście szczególną więź z nami, obrońcami, ponieważ doskonale potrafi wczuć się w naszą rolę. Ale ostatecznie daje coś każdemu. Potrafi też odwrócić sytuację i powiedzieć zawodnikom ofensywnym, co najbardziej boli obrońców. Już bardzo dużo mogłem się od niego nauczyć.
Nastroje po porażce i motywacja
— Kiedy przegrywasz, nigdy nie jesteś w dobrym humorze. Ale nie było w nas buntu, jesteśmy wystarczająco doświadczeni, by wiedzieć, jak radzić sobie z porażkami. Porażek doświadcza się nie tylko w futbolu, ale i poza boiskiem, i człowiek się na nich uczy. Jesteśmy w pełni skoncentrowani i zmotywowani na ten mecz.
— Z meczu z Augsburgiem wyciągamy wniosek, że w drugiej połowie chcemy utrzymać wysoki poziom energii. Pytanie brzmi: jakie małe detale możemy poprawić, by to osiągnąć? Jutro oczywiście chcemy wygrać.
Relacje w defensywie
— Jako obrońcy jesteśmy po to, by zapobiegać utracie bramek. Niezależnie od tego, jak dobry jest ktoś z piłką przy nodze. Oczywiście od każdego z nas wymaga się, by był aktywny i od tyłu współtworzył grę.
— Dayot to ktoś, kogo bardzo lubię i to nie tylko na boisku, ale i poza nim. To, jak pomógł mi się tu odnaleźć, było czymś wyjątkowym. Cieszyłbym się, gdybyśmy dalej grali razem.
Komentarze