Viessmann Generations Group zostaje czwartym zewnętrznym udziałowcem Bayernu, ale nie wszyscy kibice przyjmują tę wiadomość z zadowoleniem. Jak opisuje “Sport1ue, część środowiska fanowskiego obawia się o malejący wpływ stowarzyszenia, a tym samym członków klubu, na najważniejsze decyzje.

FC Bayern Muenchen e.V. zachowa wprawdzie 70 procent akcji spółki, jednak zmiany obejmą również radę nadzorczą. Max Viessmann zostanie jej dziesiątym członkiem i kolejnym przedstawicielem świata biznesu.

W swoim tekście Stefan Kumberger przypomina dyskusję sprzed pięciu lat. W czasie pandemii Herbert Hainer przekonywał członków, aby pozostawić klubowi możliwość sprzedaży ostatniego dostępnego pakietu udziałów. Argumentował to niepewną sytuacją gospodarczą i potrzebą zachowania pola manewru.

Ówczesny prezes zarządu Oliver Kahn tłumaczył z kolei, że Bayern właściwie nie zamierza sprzedawać tego pakietu. Możliwość taka miała jednak stanowić zabezpieczenie na wypadek problemów finansowych.

Wtedy też głosowano nad wnioskiem Michaela Otta, który chciał uzależnić kolejne transakcje od zgody walnego zgromadzenia. Za jego propozycją opowiedziało się 473 członków, przeciw było 236, a 46 wstrzymało się od głosu. Wniosek nie przeszedł, bowiem do jego przyjęcia potrzebna była większość trzech czwartych głosów.

Dlaczego właśnie teraz?

To właśnie do tych deklaracji nawiązuje “Sport1”. Skoro Bayern podkreśla swoją dobrą kondycję finansową, a jego przychody sięgają niemal miliarda euro, pojawia się pytanie o powód pozyskania inwestora w obecnym momencie.

Z informacji niemieckiej redakcji wynika, że władze Bayernu patrzą na sprawę inaczej. Chciały wybrać odpowiedniego partnera z wyprzedzeniem, aby w przyszłości nie podejmować podobnej decyzji pod presją ewentualnych problemów finansowych.

Max Viessmann od lat jest związany z otoczeniem klubu i kibicuje Bayernowi. Nie oznacza to jednak, że jego firma traktuje umowę wyłącznie jako wsparcie ulubionego zespołu. Według “Sport1” za inwestycją stoją również cele biznesowe.

Temat na walne zgromadzenie

Argumentacja władz może jednak nie przekonać wszystkich członków. Kumberger zauważa, że to, co dla działaczy jest rozsądnym zabezpieczeniem przyszłości, część kibiców może odbierać jako niepotrzebne oddanie ostatniego dostępnego pakietu udziałów.

Do dyskusji może dojść podczas walnego zgromadzenia zaplanowanego na 21 listopada. Zdaniem dziennikarza, o ocenie całej umowy zdecyduje z czasem również sposób wykorzystania pozyskanych pieniędzy.

– Ostatecznie liczy się nie tylko to, ile Bayern otrzyma za swoje udziały, lecz także to, co z tymi pieniędzmi zrobi – podsumowuje Kumberger.


 

Źródło Sport1
Udostępnij