Co dalej z Dayotem Upamecano? Francuski obrońca ma na stole gotowy kontrakt, ale wciąż każe na siebie czekać. W Monachium rośnie frustracja, a cała sytuacja — jak pisze "Sport1" — zaczyna przypominać sagę z udziałem Joshuy Kimmicha.
Według informacji “Sport1”, zwłaszcza rada nadzorcza jest poirytowana taktyką gry na czas, jaką stosuje zawodnik i jego agent. Sam Upamecano konsekwentnie ucina temat, powtarzając, że w pełni ufa swojemu przedstawicielowi.
Przy Saebener Strasse wszyscy zadają sobie jedno pytanie: czego jeszcze chce Upamecano? Warunki finansowe przedstawione zawodnikowi mają być świetne, a perspektywa sportowa z pewnością nie gorsza. Pod wodzą Vincenta Kompany’ego Francuz stał się absolutnym liderem defensywy i jednym z najlepszych obrońców na świecie.
Znaczącą zmianę tonu można zauważyć u Maxa Eberla, który jeszcze niedawno był wielkim optymistą. Teraz wypowiada się znacznie ostrożniej.
— Nie wiem, czy doszło do jakiegoś opóźnienia. Spekulowano, że Upa praktycznie się zgodził. Nigdy tego nie powiedzieliśmy. Mówiliśmy: czekamy na odpowiedź Upy, bo tylko ona się liczy. I na nią właśnie czekamy – stwierdził na konferencji prasowej.
Jak opisuje “Sport1”, Cała sytuacja coraz bardziej przypomina sagę z udziałem Joshuy Kimmicha sprzed roku. On również długo zwlekał z decyzją, aż w końcu podpisał umowę. Podobnie będzie z Francuzem?
Niewykluczone, że jeśli Francuz wkrótce nie podejmie decyzji, Bayern sięgnie po mocniejsze środki i postawi mu ultimatum. Klub potrzebuje bowiem pewności w planowaniu kadry na kolejny sezon.
Komentarze