Pięć goli, rekord Bundesligi i 12 punktów przewagi. Czego chcieć więcej? Monachijczycy świetnie spisali się w próbie generalnej przed rewanżem z Realem.
Trudno się zatem dziwić, że nastroje w stolicy Bawarii są wyborne. Vincent Kompany był wyraźnie zadowolony — zarówno z wyniku, jak i z atmosfery w zespole.
— Wiem, że zawsze łatwiej jest, gdy się wygrywa. Ale mimo to uważam, że naprawdę staramy się być rodziną. Dziś nam idzie dobrze, ale robiliśmy to samo, kiedy nie szło tak świetnie. To daje mi poczucie, że może właśnie dlatego osiągamy to, co teraz osiągamy. Nie zawsze z tym samym składem wyjściowym, ale z całą drużyną, która jest konkurencyjna i nawzajem się wspiera — powiedział Kompany po meczu.
— Powiedziałem drużynie: jeśli jest ktoś, kto wierzy w swoje szanse, to jest nim Leon. To, że to właśnie on zdobył tego rekordowego gola, jest w jakiś sposób typowe dla niego, bo on zawsze wierzy w siebie. Dla mnie jest on ogromnym przykładem dla chłopaków. I bardzo się cieszę, bo wczoraj rozmawiałem jeszcze z panem Hoenessem o tym, jak podejść do tego rekordu. Istnieje on od tak dawna, tym piękniej, że teraz go pobiliśmy. Myślę, że chłopcy mogą być z siebie dumni, ale oczywiście idziemy dalej — dodał belgijski szkoleniowiec.
Zadowolony ze swojej postawy był natomiast strzelec pierwszej bramki, Jamal Musiala.
— To bardzo dobrze zadziałało. To był dobry mecz, dobrze wchodziłem w akcje, strzeliłem gola. Jestem zadowolony ze swojej postawy. Każda minuta, którą mogę zagrać, dobrze mi robi. Dziś widziałem, że zrobiłem krok do przodu. Jest jeszcze wiele kroków przede mną, ale to dobra droga. Czuję, że moja stopa jest coraz swobodniejsza, to też kwestia cierpliwości. Teraz czuję się dużo lepiej. Jestem skupiony na drużynie, chcę jej pomagać. W środę musimy wyjść z pozytywnym nastawieniem — powiedział Musiala.
Świetny humor dopisał również Leonowi Goretzce.
— Szczerze mówiąc, w tamtym momencie w ogóle nie wiedziałem o tym rekordzie. Po meczu kilka osób mi o tym powiedziało. To oczywiście miłe, szczególnie dlatego, że do tej pory figurowałem w historii ligi głównie jako autor najszybszego samobója. Tym piękniej, że teraz dochodzi jeszcze jeden moment, dzięki któremu się uwieczniłem. I tak — ten gol był ładny, bardzo się ucieszyłem — opowiadał pomocnik Bayernu.
— Trener zawsze powtarza, że nie jesteśmy w stanie po prostu włączyć i wyłączyć się, po prostu jesteśmy stale “włączeni”. Oczywiście składa się na to wiele czynników, wiele drobnych rzeczy, które zazębiają się ze sobą, i w pewnym momencie tworzy się ta dynamika. Jak lokomotywa, która nabiera rozpędu i po prostu chcemy, żeby toczyła się dalej.
O środowym rewanżu z Realem Madryt Goretzka mówił z respektem, ale i z wiarą w siebie.
— Mecz z Realem to i tak będzie ogromne wyzwanie. Gramy u siebie, tam czujemy się bardzo dobrze, a rywal zazwyczaj nie za bardzo. Wywalczyliśmy sobie dobrą pozycję wyjściową w pierwszym meczu, ale jest jeszcze praca do wykonania. Jasne, zawsze chcę grać od pierwszej minuty, ale mamy mocny skład i każdy musi dołożyć swoją cegiełkę — czy od początku, czy może przez pół godziny. Wszyscy będą gotowi — zapewnił Goretzka.
REKLAMA
Komentarze