Już jutro Bayern Monachium zagra w wyjazdowym spotkaniu z Bayerem Leverkusen, którego stawką będzie awans do finału Pucharu Niemiec. Przed momentem zakończyła sie konferencja prasowa, w której udział wzięli Vincent Kompany oraz Max Eberl.
Poniżej znajdziecie najciekawsze fragmenty wypowiedzi szkoleniowca “Die Roten”.
Rewanż za zeszły rok?
Bayern odpadł z Pucharu Niemiec w poprzednim sezonie właśnie po starciu z Leverkusenem, ale Kompany nie rozpatruje tego meczu w tych kategoriach.
— Nie chodzi o rewanż. Patrzymy tylko na to, co przed nami, nie wstecz. Jutro znowu nowa historia. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas miał zamiar bagatelizować to spotkanie — powiedział Kompany.
— To chyba już ósme starcie w dwa lata z Leverkusen. Mieli dwóch różnych trenerów, ale znamy tych zawodników bardzo dobrze i dokładnie wiemy, czego się spodziewać. W ostatnim meczu widzieliśmy wyraźnie, jakich emocji potrzeba i jakie lepiej zostawić w domu. Czego zawsze doświadczaliśmy, to była ogromna walka. Niczego innego nie oczekujemy i tym razem — ocenił belgijski szkoleniowiec.
Belg o presji
Kompany zapytany o to, czy przed półfinałem czuje większą presję niż zwykle, wzruszył ramionami.
— Nie czuję większej presji niż zazwyczaj. Ale to jest półfinał – 90 lub 120 minut i jutro wiemy, kto jedzie do Berlina. To są wyjątkowe mecze. Nie można ich umniejszać, ale przygotowania i nasze rutyny pozostają takie same jak przed każdym innym meczem. Cieszymy się na to zadanie — powiedział.
Kompany o Musiali
Jeden z bardziej interesujących wątków konferencji dotyczył Jamala Musiali. Kompany mówił o nim z wyraźnym entuzjazmem.
— Jamal jest teraz w dobrej fazie. Mówiłem już wcześniej: rozwinął się fizycznie, jest teraz bliski swojego najlepszego poziomu, i pod kątem siły, i gotowości do biegania. Pressing, który robimy – daje radę. Wygrywa pojedynki. Teraz pytanie brzmi: kiedy wróci magiczny Musiala? I to na pewno wróci w stu procentach, te momenty już się zdarzają. Jest niesamowicie groźny przed bramką i często wchodzi już w te niebezpieczne strefy. W 600 minut zebrał dziewięć punktów i tym udowadnia, że jest gotowy! To, na co czekam, to kiedy ta swoboda w końcu wróci. Wtedy może mamy przed sobą rozwiniętą wersję Jamala Musiali i na to bardzo się cieszę — powiedział Kompany.
Brak ryzyka w przypadku Karla
Lennart Karl wciąż wraca po naderwaniu mięśnia. Kompany jasno dał do zrozumienia, że nie będzie ryzykować szybkiego powrotu nastolatka.
— Przede wszystkim musi wrócić do zdrowia i to jest priorytet. Teraz jesteśmy w fazie sezonu, w której gra się o tytuły. Nie będziemy podejmować ryzyka. Najpierw musi wyzdrowieć. Nie będziemy nic przyspieszać ponad to, co mówi jego ciało. Choć jest dla nas ważny! — zaznaczył trener.
REKLAMA
Marzenie o finale
Kompany nigdy wcześniej nie grał w finale Pucharu Niemiec ani jako zawodnik, ani jako trener. Zapytany o to, jak wyobraża sobie ten moment, odpowiedział z uśmiechem.
— Zawsze jest jakiś pierwszy raz i mam nadzieję, że to będzie w tym roku. Mam jednak ogromny szacunek do jutrzejszego rywala. Każdy zasłużył na tę nadzieję, skoro dotarł tak daleko. Ale doświadczenie z finałów pucharowych w Anglii i Belgii, gdzie grałem jako zawodnik, wezmę ze sobą, kiedy w końcu ten moment nadejdzie — powiedział.
Ekspert na mundialu?
Dziennikarze zapytali Kompany’ego o ewentualną rolę eksperta telewizyjnego podczas letnich mistrzostw świata. Odpowiedź była krótka i jednoznaczna.
— Po co miałbym to robić, skoro miałbym urlop? Wtedy nie miałbym już rodziny w Monachium! Nie ma szans… — skwitował z uśmiechem Kompany.
Komentarze