Już jutro Bayern Monachium zagra z Realem Madryt w rewanżowym spotkaniu 1/4 Ligi Mistrzów. W przeddzień meczu, z dziennikarzami spotkali się Vincent Kompany oraz Manuel Neuer.
Belgijski szkoleniowiec nie zostawiał wątpliwości co do swojego nastawienia przed rewanżem.
— Siadając wieczorem do analizy, zawsze myślę: co musimy robić dobrze w kolejnym meczu? Ale myślę też: rywal też musi znaleźć odpowiedzi na nasze pytania! Rozmawiamy o tym, co możemy poprawić. Ale wiem też: jeśli pokażemy to, w czym jesteśmy dobrzy, każdy rywal będzie miał trudno. Kiedy ogląda się mecz po fakcie, wydaje się, że mamy wszystkie odpowiedzi! Ale rozwiązywanie tego to część mojej pracy — i mam poczucie, że rozwiązania, które szukamy, nie sprawią, że stracimy nasze mocne strony. Mecz znajdzie balans i w pewnym momencie przechyli się w jedną stronę. Do tego momentu trzeba być przekonanym do tego, co się robi. To jest właśnie ta mentalność!
Trener Bayernu odniósł się do wygranej w Madrycie i pytania, czy mógł być wyższy.
— Myślę, że to był dobry wynik. I tyle. Może mogliśmy strzelić jeszcze jednego gola, ale mogliśmy też stracić. Mamy małą przewagę, nic więcej. Będzie to znakomity mecz, trudny mecz. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Byłem bardzo zadowolony z tego wyniku! A wszystko, co możemy poprawić — postaramy się poprawić.
Kompany nie ukrywał też szacunku wobec Realu Madryt.
— Jedną z ważnych rzeczy jest to, że bardzo szanujemy Real. Tak było przed meczem na Bernabeu i tak jest nadal. Przygotowujemy się na najlepszą wersję Realu. Tę, którą widzieliśmy przeciwko Manchesterowi City. Aktualne wyniki nie odzwierciedlają talentu, który drzemie w tej drużynie. To wciąż jeden z najlepszych zespołów w Europie. Ale co z historią Barcelony, Atletico, Liverpoolu, Bayernu, Arsenalu? Każdy może opowiedzieć historię, gdy zrobili coś niesamowitego. My też! Gdy przegraliśmy z Interem i jechaliśmy do Mediolanu, byliśmy w 100 procentach przekonani, że możemy wygrać. Real myśli teraz tak samo. Ale my też wiemy, jak im zadawać ból. Wierzę mocno, że możemy wygrać, o wszystkim innym możemy porozmawiać potem.
Zapytany o zalew pochwał pod jego adresem, Kompany pozostał niewzruszony.
— Nie należy podążać za tym hype’em. I nie należy podążać za dramatem. Nie można funkcjonować w przekonaniu, że dwa lata temu byłem najgorszym trenerem, a dziś jestem najlepszym.. Kto pozwala, żeby te głosy na niego wpływały, staje się gorszy. W taki sposób jest piękniej, ale potrafię też funkcjonować i być szczęśliwy w trudniejszym środowisku. To jest mi obojętne!
Belg pytany był także o Michaela Olise, który ze świetnej strony pokazał się w pierwszym meczu.
— Widzimy go każdego dnia. To, co robi, dzieje się na najwyższym poziomie w Lidze Mistrzów. Z pewnością pewnego dnia będzie jednym z najlepszych na świecie, a teraz jest na dobrej drodze. Wszystko, co robi, jest właściwe. Poziom jest już teraz na poziomie najlepszych zawodników Europy. Jeśli jednak powiem teraz: jest najlepszy to ludzie zapytają, ile tytułów już zdobył. Musi kontynuować to, co robił przez ostatnie 18 miesięcy.
REKLAMA
Kompany zaapelował też do kibiców.
— Grałem w Allianz Arenie jako gość i to czułem: ten stadion potrafi przytłoczyć rywali. I chciałbym, żeby jutro nie przyszedł ani jeden kibic, który kupił bilet jako neutralny widz. Można wcześniej wypić herbatę z miodem, a potem dać z siebie pełny głos!
Belg potwierdził również, że Serge Gnabry jest gotowy do gry od początku spotkania i skomentował gotowość Jamala Musiali.
— Wszystko idzie bardzo pozytywnie. Czasem trudno wyjaśnić wszystkie szczegóły. To, co codziennie czujemy i o czym rozmawiamy, i gdzie on być może był trzy miesiące temu, mimo że już grał, a gdzie jest teraz — wszystko idzie w dobrym kierunku. O jutrzejszym dniu nie mogę nic powiedzieć, ale nasze odczucie jest takie, że to idzie w dobrą stronę i że w pewnym momencie znów będziemy mieli Jamala, którego wszyscy chcemy widzieć. Musimy zachować spokój. Ale jest teraz o wiele lepiej niż dwa miesiące temu. A przy tym on wciąż strzela gole i daje asysty. To pokazuje, że mentalnie urósł w swojej grze. Czuje się coraz lepiej i mimo to potrafi działać — ocenił Kompany.
Komentarze