Ostatnie tygodnie były niezwykle trudne dla Joshuy Kimmicha, który niedawno stracił ojca, Bertholda. 31-letni pomocnik Bayernu Monachium opuścił trzy spotkania, aby spędzić czas z rodziną i zmierzyć się z osobistą tragedią. Do gry powrócił podczas sobotniego klasyku z Borussią Dortmund, zakończonego remisem 2:2. Po spotkaniu nie krył wzruszenia, opowiadając o wsparciu, jakie otrzymał w tym bolesnym okresie.
Kimmich wdzięczny za okazane wsparcie
Reprezentant Niemiec podziękował zarówno władzom Bayernu, jak i Niemieckiemu Związkowi Piłki Nożnej oraz wszystkim osobom, które towarzyszyły jego rodzinie w ostatnich dniach.
– Muszę powiedzieć, że wsparcie, jakie otrzymałem od klubu, ludzi, którzy byli przy mnie, a także od DFB i wszystkich, którzy uczestniczyli w pogrzebie, było czymś niezwykle wyjątkowym dla mnie osobiście i dla mojej rodziny. Pokazało mi to, że jestem tutaj we właściwym miejscu – powiedział wyraźnie poruszony Kimmich.
Emocjonalny powrót na boisko
Pomimo trudnej sytuacji osobistej pomocnik zdecydował się wystąpić przeciwko Borussii Dortmund. Pod nieobecność kontuzjowanego Manuela Neuera pełnił również funkcję kapitana Bayernu.
Kimmich odegrał istotną rolę w spotkaniu, notując 103 kontakty z piłką i trzy wykreowane okazje bramkowe. Jego powrót miał jednak znaczenie wykraczające daleko poza sportową rywalizację.
Dla 31-latka był to pierwszy występ od śmierci ojca, a słowa wypowiedziane po końcowym gwizdku pokazały, jak wiele znaczy dla niego solidarność całego klubu w najtrudniejszych momentach życia.



Komentarze [8]
REKLAMA
REKLAMA