Harry Kane doskonale zna rywalizację z Arsenalem. Napastnik Bayernu w przeszłości występował krótko w akademii „Kanonierów”, a później przez wiele lat reprezentował ich największego rywala – Tottenham. Sam Anglik przekonuje jednak, że przed kolejnym spotkaniem nie przywiązuje do tej historii aż tak dużej wagi.
– Sam nie wiem. Przed meczem media robią z tej historii
większą sprawę, niż jest ona dla mnie. Arsenal to silna drużyna, z którą na
przestrzeni lat stoczyłem wiele wielkich pojedynków. Oczywiście, gra w barwach
Bayernu to inne uczucie niż dawniej w Tottenhamie. Tej przeszłości nie da się
całkowicie wymazać z pamięci, ale z Bayernem też już kilkakrotnie mierzyłem się
z Arsenalem. Dla mnie liczy się przede wszystkim wykonanie swojego zadania i
wygranie meczu – przyznał Kane.
Październik przyniesie mu również nowe doświadczenie – wyjazd do Stavanger. Kane podkreślił, że choć nie kolekcjonuje systematycznie pamiątek z każdego stadionu, doskonale pamięta najważniejsze miejsca i spotkania.
– Nie robię tego systematycznie, ale dobrze pamiętam drużyny
i miejsca. Koszulki zachowuję przede wszystkim z meczów, w których osiągnąłem
jakiś kamień milowy. Wymieniałem się nimi w karierze rzadko: raz z Cristiano
Ronaldo z Realu Madryt i raz z Wayne’em Rooneyem z Manchesteru United. Jednak
ważniejsze od koszulek są dla mnie same przeżycia – dodał.
Dodatkowym wyzwaniem będzie sztuczna murawa, na której Bayern rozegra spotkanie w Stavanger.
– Nie zmieniamy naszego stylu gry. Ostatni raz na sztucznej
murawie grałem w 2017 roku z reprezentacją Anglii na Litwie. Trzeba się chwilę
przyzwyczaić do nawierzchni; bardziej obciąża ona kolana i stawy skokowe. Z
odpowiednim obuwiem nie powinno to jednak stanowić większego problemu. Dobrze,
że gramy tam jesienią, a nie zimą, bo wtedy różnica byłaby większa – podsumował
napastnik Bayernu.




Komentarze [1]
REKLAMA
REKLAMA