Harry Kane znów błyszczał przeciwko Wolfsburgowi, lecz to nie gol, a jego bezinteresowna decyzja najlepiej oddała mentalność lidera Bayernu Monachium.
Harry Kane zdobył bramkę i zanotował asystę w niedzielnym zwycięstwie Bayernu Monachium 8:1 nad VfL Wolfsburg, jednak równie dobrze mógł zakończyć mecz z dubletem. W jednej z kluczowych akcji drugiej połowy kapitan reprezentacji Anglii znalazł się sam na sam z Kamilem Grabarą.
Zamiast uderzać, zauważył lepiej ustawionego Raphaela Guerreiro i zagrał piłkę w bok. Chwilę później portugalski obrońca bez problemu podwyższył wynik, a zdezorientowany bramkarz Wolfsburga był bez szans.
Po meczu Kane wyjaśnił swoją decyzję:
– Prawdopodobnie mógłbym strzelić gola samemu, ale drużyna zawsze jest na pierwszym miejscu. To również sygnał dla moich kolegów z drużyny, że nie chodzi o mnie, ale o wygranie meczu. I w tamtej chwili podanie piłki było właściwym posunięciem.
To właśnie takie momenty definiują przywództwo Kane’a. Nie chodzi jedynie o właściwy wybór boiskowy, ale o przekaz: wspólnota jest ważniejsza niż indywidualne statystyki. Oczywiście Anglik mógł spróbować strzału, lecz Grabara był dobrze ustawiony, a ryzyko niepowodzenia realne. Gdyby Kane chybił, sygnał dla zespołu byłby zupełnie inny.
Forma 32-latka pozostaje imponująca – 20 goli w 16 meczach Bundesligi mówi samo za siebie. Mimo to Kane jasno pokazuje, że jego nadrzędnym celem jest zwycięstwo drużyny, a nie własne rekordy.
Komentarze