Bayern Monachium ma za sobą kolejne zwycięstwo w tym sezonie. W ostatnią środę pokonał Union St. Gilloise i zapewnił sobie awans do 1/16 finału Ligi Mistrzów.
Postawę podopiecznych Vicnenta Kompany’ego komentował ostatnio na łamach “Sky” legendarny Oliver Kahn, który pytany był, czy obecna drużyna jest tą najlepszą w historii klubu.
— Pamiętam jeszcze czasy Pepa Guardioli. Wtedy Bayern był na podobnym poziomie. W zasadzie przypominam sobie tylko jeden mecz, którego zasłużenie nie wygrali i to było spotkanie z Arsenalem. Poza tym to, co Bayern Monachium robi w tej rundzie, jest naprawdę, naprawdę imponujące. […] Nie wyobrażam sobie też, żeby mieli zaliczyć jakiś duży kryzys — komentował “Tytan”.
Kahn zwraca uwagę na atmosferę, jaka panuje w bawarskim obozie i wyróżnił przede wszystkim jednego z liderów.
— To, co rzuca się w oczy w tej drużynie: nie ma już w niej żadnego “zgniłego jaja”. Nie ma zawodnika, który zgrywałby supergwiazdę i psuł atmosferę w zespole. To oznacza, że wszyscy chcą tego samego. A na czele tego wszystkiego stoi ktoś, kto do tej pory nie zdobył żadnych wielkich tytułów. To, jak głodny sukcesu jest Harry Kane, czują też pozostali. Tu nie chodzi o indywidualne interesy, tylko o to, że wszyscy chcą tego samego: sukcesu, zdobycia wszystkich trzech trofeów.
— Kane jest typem najnowocześniejszego lidera, jakiego można sobie wyobrazić w piłce. Z charakteru to ktoś, kto potrafi się usunąć w cień. […] Ma w sobie taką naturalność, taki porywający sposób bycia. Nikogo nie denerwuje. W tej roli jest po prostu niezwykle ważny. I takie czynniki spajają całą ekipę.
Kahn wbił również szpilę w ligowych rywali “Die Roten”.
— Mam wrażenie, że panuje myślenie: “Bayern jest tak daleko z przodu, więc bądźmy skromni i nie stawiajmy sobie wielkich celów”. […] Kto w ogóle chce jeszcze wygrywać na Allianz Arenie?
Komentarze