Uli Hoeness stanowczo sprzeciwił się podwyżkom cen biletów, podkreślając, że piłka nożna musi pozostać dostępna dla zwykłych kibiców, nie tylko elit finansowych.
Uli Hoeness po raz kolejny zabrał głos na temat przyszłości finansowej Bayernu i modelu funkcjonowania współczesnego futbolu. Honorowy prezydent Bayernu przyznał, że klub nie rozważa obecnie pozyskiwania środków poprzez inwestowanie kapitału na rynkach finansowych.
– Nie. Zawsze patrzyłem na to trochę inaczej, ale nigdy aktywnie tego nie forsowałem. Nadal jesteśmy w stanie finansować działalność z własnych środków – wyjaśnił Hoeness.
Niemiec uważa jednak, że Bundesliga wciąż ma ogromny potencjał pod względem praw telewizyjnych.
– Wystarczy spojrzeć na Premier League. Liverpool FC czy Manchester City dostają około 350 milionów euro za krajowe prawa telewizyjne. Nawet Wolverhampton Wanderers FC inkasuje około 130 milionów, podczas gdy my otrzymujemy 80 milionów euro – podkreślił.
Hoeness zasugerował, że wejście gigantów technologicznych mogłoby zmienić rynek.
– Gdyby Amazon i podobne firmy naprawdę zaangażowały się w transmisje, mogłoby to całkowicie odmienić sytuację – stwierdził Uli.
Najmocniej wybrzmiały jednak jego słowa o kibicach.
– Jestem absolutnie przeciwny podwyżkom cen biletów. Nie chcę, aby zwykłych ludzi nie było stać na piłkę nożną. Mamy karnety za 175 euro i jestem z tego dumny – zaznaczył Uli Hoeness.
Hoeness ostro skrytykował także kierunek obrany przez FIFA.
– Finał mundialu nie może stać się drugim Super Bowl. Piłka nożna należy do wszystkich, szczególnie do zwykłych kibiców – podsumował Uli Hoeness.
REKLAMA
Komentarze