Nicolas Jackson miał wzmocnić ofensywę Bayernu, lecz jego rola pozostaje marginalna. Coraz mniej minut przekłada się na rosnącą frustrację senegalskiego napastnika.
Gdy latem trafiał na wypożyczenie z Chelsea FC do Bayernu
Monachium, oczekiwania wobec Nicolasa Jacksona były wyraźne. Miał zwiększyć
konkurencję w ataku i dać drużynie nową dynamikę. Rzeczywistość okazała się
jednak znacznie trudniejsza.
Senegalczyk rozpoczął w podstawowym składzie zaledwie siedem
z 22 spotkań we wszystkich rozgrywkach.
W pięciu ostatnich meczach pojawił się na murawie tylko
dwukrotnie, spędzając łącznie 28 minut. Trudno w takich warunkach mówić o
rytmie meczowym czy realnym wpływie na grę zespołu.
Według „Sport Bilda” 24-latek jest niezadowolony ze swojej
sytuacji, a jego frustracja ma być widoczna w szatni. Co istotne, raport
wskazuje, że to jedyny rezerwowy otwarcie okazujący rozczarowanie. Inni
zawodnicy o ograniczonej roli, jak Min-jae Kim czy Leon Goretzka, zachowują
profesjonalny spokój.
Wszystko wskazuje na to, że po sezonie Jackson wróci do
Londynu. W Monachium nie zdołał wywalczyć miejsca, które pozwoliłoby mu realnie
zaistnieć.
Komentarze