Nie brakuje wątpliwości, czy taka dolegliwość nie oznacza dla niemieckiego pomocnika poważne problemy w dalszej karierze piłkarskiej.
REKLAMA
Na ten temat wypowiedział dla dla “Bilda” profesor Christoph Kleinschnitz, szef oddziału neurologii kliniki uniwersyteckiej w Essen, który przeanalizował oświadczenie Musiali.
— Z neurologicznego punktu widzenia może to być w pewnych okolicznościach napad padaczkowy. Mogłaby to być tak zwana padaczka z napadami nieświadomości, na co wskazują objawy takie jak krótkotrwała utrata kontaktu z otoczeniem. Aby to jednak jednoznacznie ocenić, należałoby znać wszystkie wyniki badań neurologicznych.
— Jest to schorzenie, które dobrze poddaje się leczeniu, choć wymagałoby stałej terapii. Musiala mógłby jednak w dalszym ciągu grać w piłkę nożną – dodał.
Schorzenie Musiali zostało także “prześwietlone” przez “Kicker”, w którym czytamy, że z medycznego punktu widzenia, absencje są jedną z form napadów padaczkowych. Jak podaje amerykańska Epilepsy Foundation, występują one szczególnie często u dzieci w wieku od 4 do 14 lat, choć mogą pojawiać się także u młodzieży oraz dorosłych.
Co ciekawe, u dzieci krótkie absencje, trwające zwykle zaledwie kilka sekund, bywają mylone z marzeniami na jawie czy brakiem uwagi i często w ogóle nie są rozpoznawane przez otoczenie jako symptom problemu zdrowotnego.
Podczas typowej absencji dochodzi do przejściowego zaburzenia percepcji oraz zdolności reagowania. Osoba, u której występuje taki epizod, zazwyczaj nie reaguje lub reaguje w bardzo ograniczonym stopniu na bodźce z otoczenia oraz na próby nawiązania kontaktu.
Gdy typowa absencja mija, dana osoba zwykle już po krótkiej chwili wraca do wykonywanej wcześniej czynności - najczęściej pozostaje jedynie krótka luka w pamięci dotycząca tego momentu.
Mimo zapewnień o braku poważnego ryzyka, w niemieckich mediach – m.in. w podcaście “Kickera” – pojawiła się dyskusja na temat tego, czy wpuszczenie Musiali na boisko w Heidenheim tak krótko po incydencie w starciu z Lipskiem nie było ze strony Bayernu posunięciem zbyt ryzykownym.
Z pewnością ten temat będzie obecny w przestrzeni medialnej w najbliższych dniach.
REKLAMA




Komentarze [2]
REKLAMA
REKLAMA