W rozmowie z klubowym magazynem „51” Max Eberl opowiedział o kulisach transferu Michaela Olise oraz sposobie, w jaki Bayern ocenia potencjalnych kandydatów do gry w Monachium.

Członek zarządu ds. sportu przyznał, że droga zawodnika do wielkiej piłki nie była pozbawiona przeszkód. Francuz szkolił się w kilku akademiach w Anglii, jednak dla Bayernu nie stanowiło to powodu do niepokoju.

– Miał dość burzliwą przeszłość. Trafiał do różnych akademii w Anglii. Ale taka droga nie musi być sygnałem ostrzegawczym. Przeciwności mogą również kształtować zawodnika – wyjaśnił Eberl.

Opinia Glasnera miała znaczenie

Kluczowe okazały się rozmowy z osobami, które znały Olise z boiska. Szczególnie cenna była opinia Olivera Glasnera, prowadzącego wówczas Crystal Palace.

– Mieliśmy tę przewagę, że Oliver Glasner był wtedy jego trenerem w Crystal Palace, a Christoph Freund zna go bardzo dobrze – zdradził Eberl.

Austriacki szkoleniowiec nie próbował zachęcać Bayernu do transferu. Wręcz przeciwnie – podkreślał, że potrzebuje Olise w swoim zespole.

– Kiedy trener mówi: „Jasne, bierzcie go, bierzcie”, zaczynasz być podejrzliwy. Ale Glasner powiedział: „On musi się jeszcze uczyć, a my go potrzebujemy”. Wtedy wiedzieliśmy, że naprawdę go ceni – wyjaśnił działacz.

– Rozmowy z samym Michaelem także były ważne. Rozmawianie z nim o piłce nożnej to prawdziwa przyjemność – dodał.

Eberl o swoim podejściu do pracy

Dyrektor sportowy odniósł się również do własnego charakteru i sposobu zarządzania.

– Jestem twardy w sprawach zawodowych, twardy na rynku transferowym, to jasne. Ale zawsze zależało mi na tym, żeby pozostać człowiekiem – podkreślił.

Eberl przyznał, że częściej zastanawia się nad tym, co mógłby zrobić lepiej, niż celebruje dotychczasowe osiągnięcia.


Źródło FCB / 51
Udostępnij