Wykupienie Bary Ndiaye miało być czystą formalnością, ale sprawa mocno się skomplikowała. Choć Vincent Kompany bardzo chce mieć 18-latka u siebie, na drodze stanęły pieniądze i zgrzyty wśród...agentów.
Nastoletni pomocnik spędził rundę wiosenną na Allianz Arenie na zasadzie wypożyczenia z afrykańskiej akademii Gambinos Stars. Ponieważ oba kluby łączy oficjalna kooperacja, kibice spodziewali się szybkiej i bezproblemowej transakcji.
Tymczasem oficjalnego komunikatu wciąż brak. Jak informują dziennikarze “Bild”, sprawa okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż pierwotnie przypuszczano.
Według informacji stacji “Sky”, główną kością niezgody są oczywiście oczekiwania finansowe. Kiedy na początku stycznia Senegalczyk trafiał do Monachium, jego nazwisko znali tylko najwięksi znawcy afrykańskiego futbolu. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie.
Bara Sapoko Ndiaye nie tylko pojechał na mundial wraz z reprezentacją Senegalu, ale zaliczył także występ przeciwko Belgii i obecnie jego cena wynosi już około 4 miliony euro. Taki wzrost wartości na przestrzeni kilku miesięcy sprawił, że sternicy Gambinos chcieliby “wycisnąć” nieco więcej, niż jeszcze niedawno się wydawało…
Jakby tego było mało, kolejnym problemem paraliżującym negocjacje jest zamieszanie w otoczeniu samego zawodnika. Z doniesień wynika, że za kulisami trwa ostry spór o to, kto tak naprawdę ma prawo reprezentować młodego gracza i otrzymywać prowizje…
Komentarze