Powrót Martína Demichelisa na Allianz Arenę okazał się wyjątkowo bolesny. Prowadzony przez niego RB Lipsk przegrał z Bayernem Monachium aż 1:6, ponosząc czwartą wyjazdową porażkę w czwartym ligowym spotkaniu poza własnym stadionem w tym sezonie.

Były zawodnik Bayernu nie zamierzał usprawiedliwiać swoich podopiecznych. Po końcowym gwizdku otwarcie przyznał, że sposób, w jaki jego drużyna zaprezentowała się w Monachium, był nie do zaakceptowania.

– Jesteśmy winni naszym kibicom przeprosiny. W Monachium można przegrać, ale nie w taki sposób. To bardzo bolesna porażka. Jako trener jestem bardziej rozczarowany niż ktokolwiek inny. Byliśmy zbyt bierni bez piłki i nie mieliśmy nic do zaoferowania, kiedy ją posiadaliśmy. Wyglądaliśmy jak zupełnie inna drużyna niż w dwóch poprzednich meczach – powiedział Demichelis.

Lipsk przegrywał do przerwy 0:3, dlatego szkoleniowiec zdecydował się na dwie zmiany. Jak przyznał, skala problemów była znacznie większa.

– Mogliśmy dokonać pięciu zmian już w przerwie. Ale nie chodzi tutaj o poszczególnych zawodników, tylko o całą drużynę. Możecie krytykować mnie, ale proszę, nie wskazujcie palcem pojedynczych piłkarzy – podkreślił Argentyńczyk.

Demichelis wziął odpowiedzialność za wynik i stanął w obronie swoich zawodników, mimo że Bayern całkowicie zdominował sobotnią rywalizację.

Dla Lipska była to kolejna bolesna lekcja na Allianz Arenie. Bawarczycy natomiast potwierdzili swoją ofensywną siłę, a hat-trick Luisa Díaza przypieczętował wysokie zwycięstwo gospodarzy.

Źródło Sky
Udostępnij