Nathaniel Brown trafił do Bayernu jako lewy obrońca, ale już zdążył pokazać, że jego możliwości nie ograniczają się wyłącznie do defensywy. W rozmowie z klubowym magazynem 23-latek podkreślił swoją wszechstronność i ofensywne nastawienie.

– Jakim jestem piłkarzem? Powiedziałbym, że inteligentnym (śmiech). Czerpię radość z gry, myślę ofensywnie i jestem bardzo ambitny. Niezależnie od tego, czy gram z tyłu, czy z przodu – chcę wpływać na przebieg meczu dzięki swoim umiejętnościom – powiedział Brown.

Jego obecna pozycja nie była oczywistym wyborem. W młodzieżowych zespołach występował jako ofensywny pomocnik.

– W drużynie U-17 w Norymberdze grałem jeszcze jako „dziesiątka”, ale zdałem sobie sprawę, że na tej pozycji mogę nie przebić się do składu i prawdopodobnie nie otrzymam zbyt wielu szans na grę. Kiedy dwóch lewych obrońców wypadło z gry, nasz ówczesny trener Peter Gaydarov – który później pracował również w Bayernie – wpadł na pomysł, by wystawić mnie na tej pozycji. Spisałem się całkiem nieźle, a on nadal mi ufał. Dlatego dziś jestem lewym obrońcą i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Bez jego decyzji być może nie byłoby mnie teraz w Bayernie – dodał.

Ciekawostką pozostaje także numer 11, który w Bayernie kojarzył się głównie z ofensywnymi zawodnikami.

– Mój wybór niektórych zaskoczył. Ale po prostu nie było już zbyt wielu wolnych numerów; nawet „21”, z którą grałem we Frankfurcie, była zajęta. Pomyślałem więc: dlaczego by nie spróbować czegoś nowego? Dlaczego nie „11”? Mogę przecież grać w ofensywie, więc ten numer też jakoś do mnie pasuje. Może tak właśnie miało być – i to dobrze – podsumował Nathaniel Brown.


Źródło 51
Udostępnij