Bayer Leverkusen awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów i już spogląda na potencjalnych rywali. W klubie słychać wyraźne preferencje przed losowaniem.
Bezbramkowy remis z Olympiakosem
przypieczętował awans Bayeru Leverkusen do
1/8 finału Ligi Mistrzów UEFA.
Wynik 0:0 w rewanżu wystarczył, by obronić zaliczkę 2:0 z pierwszego
spotkania i spokojnie zameldować się w kolejnej rundzie. Teraz „Die Werkself”
czekają na losowanie, które wyłoni rywala z pary: Bayern Monachium lub Arsenal.
W Leverkusen nie kryją, że preferencje są
jasne. Dyrektor zarządzający ds. sportu, Simon
Rolfes, przyznał w rozmowie z „Bildem”, że chętnie zobaczyłby starcie z
londyńczykami.
Powód jest nie tylko sportowy. W barwach Arsenalu występuje dziś Kai Havertz, były lider Bayeru. Rolfes zdradził,
że pozostaje z nim w kontakcie, a ewentualny dwumecz byłby symboliczną okazją
do pożegnania pomocnika na BayArenie.
Również
trener Kasper Hjulmand patrzy na sprawę
pragmatycznie. W najbliższym miesiącu jego zespół dwukrotnie zmierzy się z
Bayernem – w Bundeslidze i Pucharze Niemiec.
Cztery spotkania z tym samym rywalem w krótkim odstępie czasu byłyby
ekstremalnym wyzwaniem mentalnym i taktycznym. Arsenal oznaczałby sportową
świeżość i inny profil przeciwnika, choć poziom trudności pozostałby równie
wysoki.
Komentarze